Showing posts with label marihuana. Show all posts
Showing posts with label marihuana. Show all posts

Friday, 12 August 2011

Wspaniały sen Cheecha & Chonga


Cheech & Chong byli oficjalnymi bohaterami lat '70 w USA. Pomimo tego, że zaczynali jako grupa rockowa i nagrali nawet kilka płyt, nie udało im się osiągnąć większych sukcesów na polu muzycznym i dopiero gdy nakręcili swój pierwszy film "Up In Smoke", ich popularność sięgnęła szczytu. Tematyka, którą obrali była bardzo prosta, dwóch typów po krókim zapoznaniu na autostradzie zaczyna kręcić się po Los Angeles kręcąc jointy i od czasu do czasu próbując kupić trochę zielska, gdyż to niestety ma tendencję do szybkiego kończenia się. W niezwykły sposób unikają większych problemów z systemem prawnym wystawiając za to organy ścigania na pośmiewisko... wszystko zupełnie przypadkiem, gdyż przez większość czasu są ujarani jak stodoła.

"Up In Smoke" dzięki swojej bardzo przyziemnej lecz ludzkiej treści stał się szybko najpopularniejszym filmem 1978 r. w Stanach Zjednoczonych, a Cheech & Chong zachęceni sukcesem nakręcili kilka następnych zawieszając swoją karierę filmową dopiero pod koniec lat '80, gdy reaganowska kontrrewolucja moralna sprawiła, że stonerowa tematyka nagle przestała być zabawna, a sam duet pokłócił się z nieznanego powodu. Do najważniejszych filmów Cheecha & Chonga należą oprócz "Up In Smoke", dwa kolejne dzieła: "Next Movie" oraz "Nice Dreams", każde zawierające kolejną porcję gagów i humoru sytuacyjnego, które mogą przyprawić każdego miłośnika magicznej roślinki o spory ból brzucha.

W mojej osobistej klasyfikacji numerem 1 jest "Nice Dreams", drugie miejsce zajmuje "Up In Smoke", a trzecie "Next Movie". Oczywiście jest to podejście bardzo subiektywne, ale tylko na "Nice Dreams" śmiałem się tak, że nie mogłem przestać, a moja przepona przechodziła atak niekontrolowanych skurczy. "Nice Dreams" to ukoronowanie wielkiego talentu komediowego Cheecha & Chonga, w którym brawurowy scenariusz graniczy z geniuszem bliskim dokonaniom braci Marx, a aktorstwo wzbija się na wyżyny. Generalnie, Cheech & Chong otwierają swój pierwszy, poważny biznes, związany ze sprzedażą marihuany pod przykrywką lodów ziołowych. Jeżdżą dookoła miasta "lodową furgonetką" próbując ustrzelić trochę gotówki, nie wiedzą jednak że na ogonie siedzi im już nieustraszony sierżant Stedenko (znany z części pierwszej), którego podwładni robią dil z naszymi bohaterami podając się za biznesmenów, amatorów trawy.



Gdy marihuana trafia do sierżanta Stedenko, który spokojnie ogląda sobie w biurze pornolka, ten nie potrafi się oprzeć pokusie spróbowania świeżych topów i zapala sobie w zaciszu swojego biura... wychodzi w końcu z założenia, że trawiarza da się złapać jedynie przistaczając się w niego samemu. Ta taktyka bardzo mocno wpływa na bieg wypadków, gdyż poddana analizie laboratoryjnej trawa, którą handlują Cheech & Chong, sprawia że ludzie zamieniają się w jaszczurki za sprawą eksperymentów hodowlanych, przeprowadzanych na roślinach przez geniusza growingu - Szalonego Jima. Zapotrzebowanie na szczyty jednak rośnie i wkrótce Cheech & Chong wynoszą z plantacji co tylko mogą marząc już o kupieni swojej własnej, tropikalnej wyspy, na której zostaną królami słońca i będą codziennie czczeni przez tubylców tysiącem jointów.

Plan jednak wymyka się spod kontroli, kiedy siedząca im na ogonie policja popycha ich do szybkiego ultonienia się z plantacji i szukania chwili relaksu w pobliskiej, chińskiej restauracji. Tam natykają się jednak na tajemniczą menadżerkę talentów, która rozpoznaje w Chongu wielką gwiazdę rocka psychedellicznego i podkrada naszym biznesmenom jedzenie z tależy. Cheech natyka się też na Donnę, która kończy właśnie swoją imprezową noc z szalonym kokainistą, który proponuje wszystkim szybką sesję prochową pod restauracyjnym stołem. Nakoksowani bohaterzy oddalają się od swojego celu, gdy Cheech postanawia zerżnąć szybko Donnę, a Chong oddaje wszystkie pieniądze szaleńcowi za czek wystawiony przez Bank Kretyńskich Bzdur. Tymczasem Donna proponuje potrójną, wspólną noc, która zostaje jednak przerwana przez epizod z brutalnym motocyklistą.

Chłopcy kończą noc w szpitalu dla wariatów, gdzie próbują odzyskać swoje pieniądze, ale zostają tylko wsadzeni do izolatki, skąd „uwalniają się” dzięki tripowi na kwasie (dostarczonym przez Timothy Leary'ego we własnej osobie). LSD wpędza jednak Cheecha w bad trip, w którym staje się skrajnie nieufny, a dalszy bieg wypadków znowu ogarnia totalny chaos...



Ta prawdopodobnie najważniejsza komedia lat '80 i jeden z największych filmów ostatnich 30 lat, posiada niezwykły ładunek humoru, przeznaczonego głównie dla ludzi samych posiadających go w dużej ilości. Zdumiewa też niezwykłym komentarzem społecznym, który skierowany jest w stronę policji, życia społecznego i samych stonerów oczywiście, których figury Cheecha & Chonga są abdurdalną parodią. W końcu, film ten, jak żaden inny, pozwala na interesującą podróż przez najnowszą historię kultury dragowej w Kalifornii, której jest idealnym zwierciadłem, pozwalając śledzić rozwój wielkiego przemysłu konopnego, który miał tam eksplodować w latach '90 pozwalając na pierwszy zapis prawny, umożliwiający przyjmowanie produktów z konopi dla celów zdrowotnych. Nic dziwnego, że Cheech & Chong odżyli, gdy w Kalifornii przyszedł czas głosowania nad powszechną legalizacją konopi, której całe życie byli gorącym zwolennikami. W ciągu ostatnich kilku lat Cheech & Chong ponownie pojawili się także z nowymi filmami, które być może nie są tak dobre, jak "Nice Dreams", ale należą do bardzo dobrych pozycji.


Monday, 3 January 2011

Al Roker's Marijuana Inc. w telewizji MSNBC



15 marca 2009 amerykańska telewizja MSNBC wyemitowała warty obejrzenia reportaż dokumentalny na temat marihuany w USA, a konkretnie w Kalifornii. Program nosi tytuł "Marijuana Inc." i prowadzony jest przez znanego prezentera telewizyjnego, Ala Koopera. Jeden z niewielu dokumentów telewizyjnych, w których wyważony ton relacji i brak yellow journalism sprawia, że chce się go obejrzeć do końca.

Dokument podzielony został na dwa segmenty, z których pierwszy pokazuje spojrzenie DEA i policji na uprawę i sprzedaż marihuany z nieuchronnym: "Będziemy ścigać wszystkich marihuanowych przestępców dopóki trawa jest zielona", a drugi pokazuje jak perfidnie niszczone jest życie prywatne i zawodowe ludzi, zajmujących się dostarczaniem medycznej marihuany pacjentom, cierpiącym na ciężkie schorzenia, którzy robią to w zgodzie z prawem stanowym i porozumieniem z lokalnymi władzami. Polecam!

Film możecie oglądać dzięki uprzejmości 420Magazine

Palić / Sadzić / Zalegalizować !!!














Thursday, 14 October 2010

Jak skutecznie zdeprogramować się w IV RP czyli obywatelska pomoc w wojnie Polski z marihuaną *część II*





Jeśli naprawdę sądzicie, że obiektywne dziennikarstwo istnieje i jest powszechnie stosowane w mediach, to polecam wam szybki cytat z guru radykalnego dziennikarstwa, Huntera S. Thompsona, który w swoim wielkim dziele, Fear and Loathing on the Campaign Trail '72 pisze następujące słowa: "I tyle by było z obiektywnego dziennikarstwa. Nawet nie próbuj go tutaj szukać, a na pewno nie w żadnym z moich zdań czy w tekstach kogokolwiek, kto przychodzi mi na myśl. Z wyjątkiem tabelek wyników sportowych, rezultatów wyścigów i zestawień wahań giełdowych, taka rzecz jak Obiektywne Dziennikarstwo nie istnieje. Samo to wyrażenie jest pompatycznym zaprzeczeniem."

Nie można tego chyba ładniej wyrazić, obiektywne dziennikarstwo jest sprzecznością samą w sobie jako, że warunkiem relacjonowania czegoś czy też odnoszenia się do jakiegokolwiek przedmiotu jest zajęcie pozycji - nawet jeśli jest to pozycja pozornie neutralna. W tym sensie nawet sędzia nie jest obiektywny, gdyż zawsze repezentuje interes państwowy przeciwko interesowi indywidualnemu. Jeśli prawo jest zaś uchwalane przez polityków ze względu na partyjne czy też nawet jeszcze węższe interesy, a tylko w takim trybie w Polsce uchwala się prawo, to sędzia w każdej sprawie będzie reprezentował interes polityczny pod płaszczykiem obiektywnej sprawiedliwości.

To co uważa się za medialny obiektywizm, jest w rzeczywistości jednym z najbrutalniejszych przykładów manipulacji, który w imię obiektywizmu działa na rzecz właściciela danej kompanii medialnej, akcjonariuszy i reklamodawców, wśród których bardzo często znajdują się politycy, jako że te dwa środowiska są dziś od siebie w zasadzie nieoderwalne. Media ponad wszystko funkcjonują na styku finansowych i politycznych interesów próbując je wszystkie ze sobą pogodzić, dlatego każdy medalny obiektywizm można sobie pomiędzy bajki wsadzić. Doskonale działa tutaj na straży status quo zasada autocenzury lub jak się to ładnie określa w żargonie dziennikarskim - zasada polityki redakcyjnej.

Współdziałanie mediów i polityki na arenie informacji, na temat środków psychoktywnych ma przy tym niezwykle długą tradycję! Jednym z pierwszych przykładów sojuszu wielkich mediów i polityki była kampania dezinformacyjna na temat marihuany, którą prowadzili ramię w ramię magnat prasowy, William Randolph Hearst oraz komisarz federalnego biura ds. narkotyków, Harry J. Anslinger. Polecam tu krótki fragment filmu dokumentalnego "Hooked" poniżej.



Dla samego porządku powinniśmy jednak przytoczyć definicję dziennikarskiego obiektywizmu. Jak pisze Robert Entman, profesor wykładający teorię komunikacji i nauki polityczne na North Carolina State University: "Dziennikarski obiektywizm składa się z dwóch komponentów. Pierwszym jest depersonalizacja, która oznacza że dziennikarze nie powinni przesadnie eksponować swoich poglądów, ocen czy wierzeń. Drugim jest równowaga, która wymaga prezentowania poglądów reprezentantów obu stron sporu bez faworyzowania żadnej z nich."

Bardzo proszę was o obejrzenie poniższego materiału publicystycznego z cyklu "Misja Specjalna" na temat handlu nasionami konopi i hodowli konopi w Polsce, który został zrealizowany przez TVP pod koniec 2007 r, aby wyłapać elementy obiektywizmu pod kątem wyżej podanej definicji.




Udało wam się?
Mi na przykład nie :=)

Jak dla mnie jest to doskonały przykład powszechnie panującego subiektywizmu dziennikarskiego, od którego nie ma ucieczki, gdyż relatywizm to jedyna tak naprawdę forma wypowiedzi. Nie oczekujcie go więc od reportaży na temat dopalaczy i marihuany, robionych przez polskie stacje telewizyjne i radiowe. Czego powinniście oczekiwać, to konfrontacji poglądów, reprezentowanych przez przedstawicieli obu stron. Jedyną możliwością doprowadzenie do tego w mediach jest dyskusja w studiu, a do tego tylko i wyłącznie na żywo. Innym wyjściem jest zaprezentowanie swojej subiektywnej wersji oglądu rzeczywistości poprzez Nowe Media.

Internet w przeciwieństwie do starych mediów (radia, gazet, telewizji) jest medium elastycznym i podatnym na dialog, w którym nikt nie ogranicza czasu waszej wypowiedzi ani z góry nie wtłacza je w ramy formatu. Jeden z najwybitniejszych badaczy mediów i kontrkulturowy wizjoner, Mark Pesce, wyróżnia dwa podstawowe rodzaje dystrybucji informacji: dystrybucję góra-dół i hiperdystrybucję. Z pierwszego typu korzystają telewizja, radio i gazety, z drugiego Internet. Dystrybucja góra-dół, to jednostronne, hierachiczne przekazywanie spreparowanej informacji, zaś hiperdystrybucja to informacja rzucona w przestrzeń, poddawana samplingowi, przeróbkom, weryfikacji, stylizacji, a także prowokująca cały strumień narracji, oscylującej wokół jej przekazu. Typowym przykładem hiperdystrybucji są dyskursy YouTube'owe, składające się z dialogów filmów video, uploadowanych do serwisu, wokół których tworzy się tymczasowa kultura interpretacji - doskonaym tego przykadem są wykwitające ostatnio na YouTube vlogi na temat dopalaczy.

Jeśli telewizja nie chce oddać wam czasu antenowego, nie trwońcie energii na bezsilny gniew, ale stwórzcie go sobie sami. W ten sposób wprowadzacie ziarna zmiany!

Ćwiczenie:

1.) Obejrzyjcie sobie kilka krótkich njusów telewizyjnych na temat marihuany, dopalaczy lub inych dragów.
2.) Czy występuje w nich zawsze sprawiedliwy podział czasu dla reprezentantów obu stron? Spróbujcie policzyć to w sekundach.
3.) Czy dziennikarz, realizujący materiał rezygnuje z pojawiania się w tle jako głos narratora, żeby realizować szczytne idee obektywizmu?
4.) Przy samym końcu materiału zauważcie kto go podsumowuje i w jaki sposób? Czy nazwallibyście to podsumowanie dziennikarskim obiektywizmem?

Wednesday, 13 October 2010

Jak skutecznie zdeprogramować się w IV RP czyli obywatelska pomoc w wojnie Polski z marihuaną *część I*



Radio i telewizja mają długą historię bycia narzędziami propagandy politycznej, co szczególnie dobrze widać na przykładzie mediów w Europie Wschodniej, które od zakończenia II Wojny Światowej były jednym z najważniejszych tuneli sprawowania władzy przez totalitarne rządy. Kroniki filmowe, wiadomości, seriale i filmy dokumentalne były tworzone przez stacje telewizyjne praktycznie w całości pod dyktando lokalnej partii komunistycznej, która widziała w mediach kluczową technologię kontrolowania rzeczywistości społecznej. Gdy w latach '70 zawitały do Polski idee Marshalla Mcluhana, nie zostały one oficjalnie przetłumaczone, ale wydane w formie broszury dla mediów, która uważana była za doskonały podręcznik manipulacji społeczeństwem. To, co na Zachodzie uważane było za jeną z najważniejszych dyscyplin humanistycznych teraźniejszości, u nas było witane jako kolejna broń na społeczeństwo.

Polska Kronika Filmowa z lat '40



Jak pisał sam McLuhan: "Przekaz każdego medium czy technologii polega na zmianie skali, tempa lub wzoru, wprowadzanego do relacji międzyludzkich." W krótkim skrócie, samo wprowadzenie medium zmienia bieg obserwowanych zjawisk. Stąd krótka droga do każdego wykorzystania tego prawa, jak najbardziej także do manipulacji. Należy sobie przy tym szybko zdać sprawę, jak mocno musiało to prawo utkwić w głowach dziennikarzy i producentów medialnych, którzy szkoleni byli w swoim fachu od lat '70 aż do początku lat '90 na codzień przebywając wśród szarych obywateli, szarych demoludów ze wszystkimi układami i układzikami włącznie.

Wizja mediów jako narzędzia sprawującego kontrolę nie została jednak nagle zmieniona w latach '90 i w 2010 roku mocno jeszcze panuje w głowach magnatów medialnych, redaktorów naczelnych i producentów wiadomości telewizyjnych w Polsce. Nie należy się zatem dziwić, że obraz wielu zjawisk jest przez polskie media w niewyobrażalny sposób zniekształcany. Do królów manipulacji należą zaś materiały medialne (repotaże, wywiady, wiadomości) na temat konopii, które mogą być niemal uważane za sztandarowy przykład nierzetelności dziennikarskiej.

Jeśli mamy jednak wskazać na prekursora tego, co robią dzisiaj polskie media, należy przypomnieć pewnego niemieckiego dżentelmena imieniem Joseph Goebbels, który jako pierwszy zainteresował się oddziaływaniem obrazu filmowego na podświadomość - uważaną wtedy na skutek teorii Freuda za siedzibę mrocznych instynktów człowieka. Goebbels myślał w bardzo prosty sposób, ale niezwykle jak na tamte czasy nowatorski, chciał zaszczepić pewne idee w podświadomości Niemców posługując się przekazem medialnym. Bardzo zdecydowanie podporządkował sobie radio i media zewnętrzne - plakaty, ale zakochany był w możliwościach filmu!

Krótki filmik o zainteresowaniach Josepha Goebbelsa



Poniżej chciałbym wam zwrócić uwagę na niezwykłe podobieństwo przekazu dwóch plakatów z dwóch różnych akcji spolecznych...


Plakat nr 1


Plakat nr 2



Obydwa plakaty wykorzystują tą samą technikę która choć nie stworzona w biurach agencji marketingowych, została przez nie bardzo mocno wyeksploatowana. Pochodzi ona wprost z czasów Cycerona i należy do kanonu klasycznej retoryki, gdzie znana jest jako "Argumentum ad metum" czyli argumentowanie strachem... i niczym więcej! Tu znajduje się pigułkowy opis dziesięciu najpopularniejszych chwytów retorycznych we współczesnej polityce. Jeśli dacie radę to przeczytać, będziecie już znacznie lepiej przygotowani do oglądania wystąpień politycznych w mediach na temat marihuany i wszystkich innych diabelskich narkotyków :)

Ćwiczenie:

1.) Poczytaj trochę o retoryce. Wejdź np. na stronę retoryka.pl, by zapoznać się z jej podstawami.
2.) Następnie obejrzyj sobie na YouTube dowolne wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego lub Donalda Tuska na temat dopalaczy.
3.) Postaraj się zanotować, używane przez nich chwyty retoryczne. Czy widzisz już jakie są dziecinnie proste?
4.) Jeśli przytrafi ci się prowadzić dyskusję na temat marihuany ze znajomymi, z nauczycielami, z rodzicami czy też musisz udzielać wywiadu mediom lub uczestniczyć w debacie medialnej, wykorzystaj poznane przez siebie techniki.

Tuesday, 12 October 2010

Hooked - kolejny świetny dokument o marihuanie!


"Hooked: Illegal Drugs and How They Got That Way", to czteroczęśćiowa seria dokumentalna na temat narkotyków i środków psychoaktywnych, wyprodukowana przez History Channel. Cała seria zebrała bardzo pozytywne recenzje odbiorców w Stanach Zjednoczonych.

Poniżej wklejam odcinek o marihuanie, który podejmuje niezwykle ciekawe wątki wojny z konopiami, tj. odwrotne od zamierzonych efekty prohibicji, rasistowskie powody pierwszych ustaw anty-marihuanowych, uchwalanych przez władze lokalne na południu Stanów Zjednoczonych, które stały się precedensem w rozszerzaniu wojny z ziołem, a także ścisła współpraca przemysłu medialnego z organami państwowymi, owocująca efektywną propagandą, szerzącą ABSURDALNE historie na temat efektów konopi na umysł ludzki, które nigdy NIE ZOSTAŁY POTWIERDZONE NAUKOWO!

Film nie posiada polskich napisów, ale możecie to zawsze zmienić dorabiając je sami. Generalnie, polecam wszystkim miłośnikom i przeciwnikom depenalizacji konopi w Polsce, szczególnie w obliczu medialnej i politycznej nagonki na dopalacze...











Monday, 31 May 2010

Odnajdź nową krainę, Dennis.

Jak wszyscy wiemy, w sobote 29 maja z tego świata odszedł Dennis Hopper, który walczył już od dłuższego czasu z rakiem prostaty. Jeden z najbardziej wyrazistych aktorów amerykańskich nie ukrywał tego, że zawsze bardzo lubił sobie przyjarać, czego najbardziej wyrazistym manifestem stał się kultowy "Easy Rider" (dokument o filmie zamieściłem wcześniej na tym blogu).

Także przed śmiercią Hopper korzystał z legalnej możliwości zażywania medycznej marihuany będąc stałym klientem jednego z licencjonowanych sklepów, sprzedających konopie w Los Angeles.

Poniżej youtube'owy hołd dla gwiazdy "Easy Ridera", ale także "Czasu Apokalipsy" czy "Blue Velvet", reżysera nigdy nie docenionego w USA "The Last Movie", który wygrał jednak Grand Prix na Festiwalu w Wenecji...





Dennis Hopper (1936-2010)




Thursday, 27 May 2010

Tajemnica stoner rozwiązana!

Czym jest tak naprawdę brzmienie stoner?
Niestety, pojęcie to wydaje się znacznie szersze niż wąskie... być może jednak poniższa fota, znaleziona na pewnym forum odsłoni nieco rąbek tajemnicy :)






Monday, 3 May 2010

American International Pictures - przeglad zwiastunow!



We wpisie na temat filmu "Riot On Sunset Strip" po raz pierwszy pisalem na tym blogu o legendarnej wytworni filmow typu exploitation - American International Pictures, ktora pojawila sie w latach 50'w Kalifornii, by az do lat 70' siac postrach w glowach nastolakow swoimi niskobudzetowymi obrazami.

Oprocz wyzej wspomnianego filmu pisalem jeszcze o kultowym "The Trip", ale katalog tej wytworni liczy znacznie, znacznie wiecej. AIP realizowala filmy rozne, czasami tak dziwne, ze az ciezko sobie wyobrazic w jaki sposob powstaly. Wsrod nich sa zas obrazy dziwaczne w swojej obskurnosci i rozkosznie smieszne w swojej bezpretensjonalnosci. W najblizszych dniach zaczne wam przyblizac nieco wiecej z tych zapomnianych przez czas perel, tymczasem podrzucam wam garsc old skulowych zwiastunow filmowych, ktore dobrze pokazuja z czym mamy do czynienia.

"Wild In The Streets" (1968)



"The Wild Angels" (1966)



"The Born Losers" (1967)



"Psych-Out" (1968)



"The Trip" (1968)





ion

Monday, 19 April 2010

Jack Herer nie zyje :(



Z wielkim smutkiem donosimy, ze 15 kwietnia odszedl z tego swiata Jack Herer - jeden z najwybitniejszych przedstawicieli ruchu legalizacji konopi. Czlowiek, ktory przez wszystkich bedzie pamietany jako jednostka usilujaca walczyc z represjami prawnymi, z powodu ktorych cierpia milosnicy magicznego ziela.

Jack Herer chorowal z powodu komplikacji, naroslych po ataku serca w 2000 r. i we wrzesniu ubieglego roku zaslabl z tego powodu podczas "Hempstalk" w Portland. Od tego czasu jego zdrowie pogarszalo sie. Gdy odszedl w zeszly czwartek, mial 70 lat.

Do historii przejdzie przede wszystkim jako autor ksiazki "The Emperor Wears No Clothes", argumentujacej za powszechna legalizacja konopi oraz czlowiek, na ktorego czesc nazwano jedna z najpopularniejszych, wspolczesnych hybryd marihuanowych.

Zapalcie sobie wieczorem jointa wspominajac Jacka....


Jack Herer (1939-2010)



Hybryda Jack Herer

"Easy Rider" w dokumencie.


Oto krotki dokument na temat powstawania "Easy Ridera" na YouTube. Mam ostatnio ochote napisac cos wiecej na temat kontekstow powstawania tego filmu, ale niech to starczy za wstep. Radosci!















Friday, 9 April 2010

Sprawa dopalaczy... a może coś więcej.

Sledzac z oddali polskie realia coraz rzadziej poważnie traktuje mnozace się w zawrotnym tempie idiotyzmy, które przekazują oficjalne media. Osobiście, uważam ze ten kraj nie dojrzał jeszcze do bycia częścią Europy i "dotarcie sie" może mu zająć trochę więcej niż sie to na codzien przypuszcza. Cóz jednak zrobić? Śmiać sie czy płakać?

Polskie społeczeństwo dzieli sie moim zdaniem na dwa obozy, a linie podziału są coraz bardziej widoczne. Główna linia wydają sie wiek i umiejętność korzystania z nowych mediów (lub też poleganie na nich), co sprawia ze nieuchronnie zostaje podważona rola państwa w funkcjonowaniu indywidualnego życia.

Główna kością sporu w Polsce staje sie więc "niepodwazalny autorytet państwa nad jednostkowym stylem życia" - wyniesione z realnego socjalizmu przekonanie polityków o swojej wszechwladzy i wszechwiedzy, dające im podstawę do tłumienia wszelkich oddolnych ruchów społecznych.

Chcialbym zwrocic uwage, ze to tylko jeden krok od systemu, panującego w Korei Polnocnej. Jedyna różnica wydaje sie dostęp w Polsce do telewizyjnych tok szolow i możliwość robienia zakupów przez Internet.

Dlaczego tak, a nie inaczej, pomimo zwiekszajacego sie dystansu liberalizmu miejskiego stylu życia do oficjalnego stanowiska na ten temat wszystkich partii politycznych?

Po pierwsze dlatego, ze WSZYSTKIE partie w Polsce są konserwatywne :) Tak, właśnie. Nie ma w tym kraju partii przedkladajacych dobro jednostki nad dobro aparatu państwowego. Różnice estetyczne nie niweluja braku różnic swiatopogladowych. Stąd ten cały medialny cyrk (nikt nie wie o co chodzi), gdyż silnie związane z oficjalnym dyskursem koncerny medialne reprodukuja jedynie obraz sceny politycznej, która jest silnie zuniformizowana. Jej nieistniejace spektrum musi być więc przedstawiane w sposób holograficzny, tak aby dać złudzenie pluralizmu.

Pierwszym przykazaniem konserwatyzmu jest zas hamowanie nowości, a drugim kontrola jednostkowych zachowań i poglądów. Najprostszym rozwiązaniem ustawodawczym jest tez zawsze wprowadzanie zakazów, cenzura i nakładanie nowych podatków lub obowiazkowych zobowiązań moralnych/finansowych wobec państwa.

Sprawa dopalaczy jest typowym przykładem tego typu polityki. W ciągu ostatniego roku Polska stała się swiatowym liderem wprowadzania zakazu obrotu i spożywania pewnych substancji psychoaktywnych, zawartych naturalnie w setkach ziół/roślin/korzeni z całego świata. W głosowaniu o zmianę ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, tylko 5 głosów było przeciwko - przykład tego, ze porozumienie ponad podziałami jest możliwe i że konserwatyzm jest wspólnym mianownikiem elyt.

Właśnie sprawdzałem, co jest jeszcze legalne i w zasadzie nielegalne jest już wszystko. Należy chyba tylko czekać aż rząd polski zdelegalizuje bitą śmietanę w puszkach, banany, gałkę muszkatołowa, waleriane i cały zestaw ziół, sprzedawanych w aptekach. Społeczeństwo będzie miało w ten sposób realny nakaz trucia sie alkoholem, nikotyna i psychotropami. Srodki przeciez przebadane, a więc najzdrowsze!

W porównaniu choćby z Wielka Brytania, w Polsce panują mroki Sredniowiecza. Tu dragi dzieli sie na grupy ze względu na szkodliwość zdrowotną, a kary za posiadanie są uzależnione od przynależności danej substancji do której z grup. Za posiadanie małych ilości marihuany przykładowo, za pierwszym razem grozi pouczenie, za drugim mandat, dopiero za trzecim razem sprawa ląduje w sądzie, gdzie szanse na wyrok wiezienia są i tak minimalne.

Nie dziwi więc w UK w ogóle, ze ostatnie wyniki OFICJALNYCH badań naukowych umieścily potencjał destrukcyjny alkoholu i nikotyny tylko nieco niżej od heroiny, zaś marihuana została uznana za jedna z najmniej szkodliwych używek.

Słabo widzę takie badania w Polsce, jako ze tu BADAN SIE PO PROSTU NIE ROBI, a społeczeństwu przedkłada gotowe decyzje! To pierwsza rzecz, której powinien sie domagać ruch legalizacyjny - poparcia decyzji ustawodawczych dowodami naukowymi, wyjścia z zasranego Sredniowiecza, kiedy wszystko brało sie na wiarę! W Polsce kocha się stan, który sprzyja szerzeniu paniki i histerii - daleki poglos polowań na czarownice. To zaś właśnie należy zmienić!

Pierwszym krokiem powinno być jednak dojscie do tego, ze państwo wyrzyga w końcu religijną zasade sądzenia a priori i porzuci wpierdalanie się w ludzkie decyzję światopoglądowe uznając się za część post oświeceniowej Europy.

Druga sprawa są zagrania medialne, w czym po prostu mistrzem jest Gazeta Wyborcza, w której znalazłem świeży jeszcze, ale za to brudny i tendencyjny artykuł na temat dopalaczy, pisany przez kompletnych imbecyli pod redaktorskie dyktando.

Artykuł oczywiście piętnuje rozprowadzanie "prawdopodobnie nielegalnych" używek wskazując jedyna słuszna drogę - zdelegalizujmy te chore sklepy. Dobrze, ze nie zaczęto w nim tropić powiązań z międzynarodowym rządem masonskim i mafia pedofili. Ręce, kurwa, opadają, jak sie takie rzeczy czyta! Obiektywność? Zapomnijcie. Pokrętna, pro rządowa propaganda bez śladu głębszego zmysłu dziennikarskiego. To ma być rzetelność medialna? Chyba więcej jej znajdziecie w "Pamietnikach Anastazji P."

Nalezy dodac, ze gazety w Polsce stały sie w ciagu ostatnich kilku lat aparatem siania strachu, zamętu i dezinformacji, służącej podtrzymywaniu status quo. Tych okropnych wypocin, przyklepywanych przez naczelnego, nie da sie już nawet oddzielić od realnego stanu rzeczy. To jest pierdolona zgnilizna, której normalny czlowiek brzydzi sie dotknąć. Upierać sie przy tym, ze represje i nadużywanie władzy służą harmonii społecznej, to kurwa jakiś jebany koszmar, a takie stanowisko zajmuje wiekszosc z reportaży GW. Wskazywać, ze coś jest szkodliwe, chociaż mało co o tym wiadomo, to już zaś zupełny kabaret.

Napierdalajcie ten skostnialy system, bo zanim sie obejrzycie, będziecie w dupie muszac prosić o receptę na herbatke mietowa, a na chodzenie po parku będziecie musieli mieć zezwolenie!

Thursday, 28 January 2010

"Botany Of Desire" w produkcji PBS



Botany Of Desire to film dokumentalny, wyprodukowany przez amerykanska telewizje PBS na podstawie ksiazki Michaela Pollana. Sa tu tulipany i ziemniaki, ale kogo to interesuje, mamy tu przede wszystkim calkiem niezly fragment poswiecony naszej ulubionej roslinie - konopiom.

Podglad na YouTube:












Wednesday, 6 January 2010

Brawo Czechy!

Niezwykła to wiadomość szczególnie w okresie wzmożonej nagonki na konsumentów substancji psychedelicznych i innych dragów, ale w Czechach od 1 stycznia tego roku zaczęła obowiązywać nowa ustawa, która pozwala na...

Posiadanie 1 g kokainy, 2 g amfetaminy, 1,5 g heroiny, 4 tabletek ekstazy (MDMA), 5 tabletek ekstazy (choć nikt nie oferuje od końca lat '60 kwasu w tabletkach, mniejsza jednak o to) oraz az 15 g marihuany!!!

Ustawa pozwala także na legalna hodowle 5 krzaków konopi, 40 grzybów psylocybowych oraz wszystkich odmian kaktusow, zawierających meskaline tj. słynny peyotl!!!

Katolom i faszystom w Polsce pewnie już gul skacze, ale pierdolic ich wszystkich. Pamiętajcie, ze im bardziej władza wpierdala sie w wasze osobiste wybory, tym bardziej zyjecie w więzieniu, a nie w wolnym kraju!

Gdybym nie mieszkał w Londynie, pewnie przeprowadzilbym sie teraz do Pragi :)))

Saturday, 8 December 2007

Kawa i koks czyli Społeczeństwo Spektaklu 2.0




Zauważyłem, że żyję ostatnio jak we śnie... a może to właśnie mój obserwator doszedł do głosu? Co to ma jednak za znaczenie, w pewnym momencie obserwacja i obserwator zlewają się w jedno, a skutki tego mają daleko idące konsekwencje dla nas samych. Wszystko wokól mnie pędzi od rana do wieczora, a ja kontempluję ten chaos w samym jego centrum, wśród rozległych, podziemnych tuneli i wielkich, szklanych wieżowców.

Dawno nie widziani przyjaciele – klasycy ścieżki lewej ręki, wracają do mnie, jak bumerang, w tej lub innej formie. Ich mądrości, które kiedyś zapadły mi w pamięć, teraz zyskują pratyczną wartość w codziennym życiu. Przy okazji zaczynam rozumieć intuicyjnie różnicę pomiędzy największymi, którzy będą aktualni zawsze, a sezonowymi obserwatorami rzeczywistości, zakotwiczonymi tylko w jednej porze roku, gubiącymi się przy każdorazowej zmianie miejsca pobytu... odróżnić ich jest niezwykle łatwo.

Chaos staje się powoli moim fizycznym domem. Nie na darmo jednak jeden z moich miszczów mówił: „Chaos jest z gruntu dobry. Rozluźnij się i surfuj po falach chaosu”, co teraz staram się szybko oblekać w ciało. Londyński chaos jest stymulowany z natury (sic!), pobudzany codziennie hektolitrami kawy, najpopularniejszego tutaj legalnego narkotyku oraz kokainy, najpopularniejszego tutaj nielegalnego narkotyku. Po ten drugi sięgnęło w tym roku 5% obywateli Wielkiej Brytanii. Używka popularna od lat '20 poprzedniego wieku staje się teraz prawdziwą plagą, przypominają mi się oczywiście w tym miejscu eseje Crowleya (wielkiego wielbiciela kokainy) oraz powieści Witkacego (znanego z dosypywania sobie koksu do wina), które mogłyby służyć za idealny przewodnik po współczesej rzeczywistości.

W Londynie nikt nie pyta czy jarasz jointy, ale czy walisz koks lub ketaminę? Jak przyznała mi dziewczyna, z którą pracuje: „Każdy to robi. To tutaj prawie, jak cukierki.” Nie muszę daleko szukać, właściciel firmy, w której jestem zatrudniony, przepuścił połowę swoich aktywów w listopadzie na koks i hazard online. Przez pewien czas załoga powtarzała sobie smutną plotkę, że wypłaty w związku z tym raczej nie będzie...

Jak twierdził Leary, jak i McKenna, na kulturę danego społeczeństwa wpływ mają przede wszystkim środki psychedeliczne i narkotyczne, które są rozpowszechnione wśród jego członków. Jeśli dana kultura poświęca się rozwijaniu doświadczeń psychedelicznych, rozkwita zazwyczaj świadomość głęboko przesiąknięta rozumieniem spraw duchowych, wykształca się szacunek do środowiska naturalnego oraz wzmacniają się więzi społeczne.

Jeśli w kulturze panują głównie stymulanty, zaczyna panować bezduszny racjonalizm oraz rozpowszechniają się psychologiczne patologie. Relacje między ludźmi wracają na poziom zwierzęcy, a zaburzenia w kontrolowaniu własnego umysłu doprowadzają do rozkładu szeroko pojętej wspólnoty. Liczy się głównie to, co można osiągnąć na zewnątrz, a nie to co jesteśmy w stanie sami odnaleźć we własnym wnętrzu. W związku z tym psychedeliki są zazwyczaj częścią tradycji kultur typu plemiennego, neopogańskich rytuałów i neoprymitywistycznych imprez. Stymulanty z kolei doskonale korespondują z post-protestanckim kapitalizmem, tak samo, jak choroby psychiczne.

Oczywiście kultura narkotyczna jest ściśle związana z konsumeryzmem i rozkwitem kultury miejskiej, choć krytycy konserwatywni będą oskarżać kontrkulturę lat '60 o otwarcie dla niej drzwi szeroko, co nie jest prawdą, gdyż kokaina pojawiła się znacznie wcześniej. Nie da się jednak ukryć, że kokaina jest głównie nałogiem i problemem społecznym społeczeństw bogatych, ponieważ jej cerna rynkowa jest zaporowa dla społeczeństw biedniejszych, chyba że jest tam bezpośrednio produkowana. Mimo tego, nawet w Wielkiej Brytanii nie jest to nałóg tani i wielu menadżerów przepuszcza na to majątek zaciągając od rana do wieczora. Ciekawe co by było, gdyby koks był w cenie fajek? Jeśli stać cię jednak na koks, to i stać cię na nieuchronną utratę gruntu pod nogami... uczucie "wygrania miliona dolarów na loterii" nie może trwać wiecznie.


Sunday, 30 September 2007

Konopie i pogańskie zwyczaje



Bardzo mi czasem smutno, że pogański duch naszych przodków tak się w tym narodzie zatracił :( Kiedyś sialiśmy ziarna, by potem przez cały rok kąpać się w dzikich, nieujarzmionych strumieniach, łapać się za dupę i od czasu do czasu najebać się z klasą (albo bez) dzikim miodem, uwarzonym w mrocznych ziemiankach. Była wprawdzie jeszcze sauna, gdzie rozkosznie mogliśmy pośmigać sobie wzajemnie wierzbowymi witkami po głowach, piersiach i stopach tracąc fantastycznie czas na orgiach, hulankach i klasycznych zbytach. To były czasy...

Niedawno znajomy Łotysz spytał mnie "Czy mam sauny przy domach?", a ja musiałem odpowiedzieć zgodnie z prawdą, że zwyczaj ten został bezwzględnie zniszczony przez zasrany, podły katolicyzm, dla którego okazał się jeszcze jednym, niewygodnym elementem naszej kultury.

Pogański element jednak przetrwał, by odezwać się dzięki polskiej kontrkulturze w zwyczaju sadzenia konopi (obecnie nielegalnego). Nic jednak dziwnego, gdyż zwyczaj ten na naszych obszarach ma wyjątkowo długą tradycję i został przekazany następnym pokoleniom potajemnie przez bardzo mądre babcie - strażniczki prawdziwej, pogańskiej tradycji. Jak pisze Sara Benetowa w swoim kultowym dziele Konopie w wierzeniach i zwyczajach ludowych

W Kieleckiem, aby konopie i len ładnie rosły, kobiety, tańcząc śpiewają:

Hola, hola do góry!
Aby konopie tyle były

Tu i w okolicach Nidy dwaj starsi mężczyźni przebierają się za dziada i babę i chodząc po domach zabierają do niewoli chłopców i dziewczęta i żądają od nich okupu. W obawie przed chłostą chłopcy i dziewczęta zgadzają się na to. Później udają się wszyscy do karczmy, gdzie "dziad" i "baba" przygrywają na konewce, posiadającej struny z konopi. Smyczek tego osobliwego instrumentu również jest sporządzony z konopi. Lud utrzymuje, że po takiej muzyce konopie ładnie rosną.


Obecnie, by konopie ładnie rosły, należy się o wiele bardziej napocić, szczególnie podczas hodowli indoor. Daleko nam jednak jeszcze do Holandii, gdzie hodowcy konopi należą do elity społecznej otrzymując za swój trud drogocenne, prestiżowe nagrody. To są prawdziwi poganie, którzy na naukę język roślin poświęcili często wiele lat, ale za swoje poświęcenie zostają obdarowani przez Zielonego Ducha humorem, zdrowiem psychicznym i tym co najcenniejsze - drogocenną ekstazą i dystansem do rzeczywistości.

Piszę to zaś nie bez podwodu, gdyż dla wszystkich polskich hodowców nadeszło wreszcie najważniejsze święto w roku - Święto Plonów! Kto zasiał, ten zebrał!

Gratulując wszystkim potajenie sadzącym "świętą trawę" jednocześnie polecam film ze zwycięzcami zeszłorocznego Cannabis Cup z Green House Seed Co.. Naprzód poganie!





Wednesday, 13 June 2007

Geniusze są wśród nas



O próbie nowelizacji przez LPR "ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii" wiedzą już chyba wszyscy zainteresowani tematem >>> tu możesz podpisać petycję sprzeciwu wobec absurdalnej polityki antynarkotykowej aktualnego rządu, a tu możesz zobaczyć sobie sondę TVN24, która dobrze pokazuje, jak kształtuje się opinia internautów na temat tej ustawy.

Wszyscy wiemy, że działania obecnego rządu polskiego, zmierzają od samego początku w stronę zdobywania coraz większej kontroli nad życiem obywateli, próbują krzewić strach, ignorancję i całkowicie nie liczą się z fundamentami społeczeństwa obywatelskiego, które powinno być podstawą demokracji, a w efekcie pogrążają ten kraj w kryzysie. Nie może być jednak inaczej jeśli pod płaszczykiem demokracji zwalcza się jej podstawowe struktury, którymi nie jest rząd, nie jest sejm i nie jest państwo, ale przede wszystkim wszechobecna świadomość możliwości wpływania na swój los przez obywateli. Nie zdążyliśmy tego wykształcić i teraz cierpimy na powrót bezwzględnego, konserwatywnego totalitaryzmu, którego aparat posunie się do najgorszych środków jedynie w celu zwiększenia sfery swoich wpływów i zdławienia każdej próby rozszerzenia zakresu wolności osobistej i gospodarczej.

To najgorszy rząd po 1989, a efekty tego są coraz bardziej odczuwalne, szczególnie w działaniach LPR, które na skutek swoich "patriotycznych" zapędów spadło już poniżej progu wyborczego (2% poparcia) lecz jeszcze próbuje zajadle walczyć, jak zwierzę zagonione w róg klatki. To zresztą symptomatyczne dla ludzi, którzy traktują politykę, jak rozszerzenie swojego fizycznego terytorium działając, jak powiedziałby Timothy Leary z II poziomu nerurologicznego i grzęznąc na każdym kroku we własnych paranojach.

Władza jednak zawsze dbała tylko i wyłącznie o swoje doraźne interesy, ponieważ do tego została stworzona, co nie pozostawia nam żadnych wątpliwości na temat przyszłości, która nas czeka. Co jednak mnie najbardziej boli, to wszechobecny debilizm, który wylewa się nawet z oficjalnych wypowiedz jeszcze bardziej ośmieszając oficjeli przed społeczeństwem... jeśli mogą się oni w ogóle ośmieszyć jeszcze bardziej.

Poniżej bardzo interesujący przykład:



: , , , , ,

Monday, 14 May 2007

Ruszył Tydzień Solidarności z Użytkownikami Narkotyków



Jak co roku w maju, kiedy roślinki zaczynają kwitnąć, ruszył się znowu polski ruch na rzecz legalizacji konopi, skupiony wokół takich szczytnych inicjatyw, jak Polska Fundacja Polityki Narkotykowej "TRANSFORMACJA", Stowarzyszenie Kanaba (z którego wprawdzie chyba wszyscy już uciekli :D), a także wykwitające jak grzyby po deszczu, miłe mojemu sercu serwisy internetowe tj. Wolne Konopie i Trawka.

Najważniejszym wydarzeniem, do udziału w którym wszystkich serdecznie zapraszam, jest Tydzień Solidarności z Użytkownikami Narkotyków (12-19 V), który zaczął się od piątkowego Marszu Wyzwolenia Konopi, będącego częścią 2007 Global Marijuana March.

Jak czytamy na w oficjalnym oświadczeniu "TRANSFORMACJI":

Polityki kontroli narkotyków obecnie obowiązujące w większości krajów okazują się nieskuteczne w walce z handlem nielegalnymi narkotykami, a wręcz stymulują jego rozwój.

Polityki te są szkodliwe i działają przeciwko najsłabszym ogniwom łańcucha nielegalnych narkotyków, przede wszystkim użytkownikom narkotyków, którym grożą nieproporcjonalnymi negatywnymi konsekwencjami. Naruszają podstawowe prawa człowieka (polityczne, ekonomiczne, kulturowe, zdrowotne itp.). A kryminalizacja i dyskryminacja powodują odrzucenie na margines społeczny konsumentów nielegalnych narkotyków.


Podpisuję się oczywiście pod tym obiema rękoma kierując jednocześnie do swojego ostatniego artykułu, opublikowanego na łamach pisma [fo:pa].

Nie mogę też nie skierować przy okazji, do czyniącego ostatnio istną lawinę w polskim dyskursie około legalizacyjnym, nowego numeru AKTIVISTA, w którym zamieściliśmy sondę z polskimi, czołowymi działaczami politycznymi i znanymi muzykami, a także kontrwywiad pomiędzy Arturem Radoszem, a Krzysztofem Bosakiem. Efektem tych materiałów był m.in. tekst Łukasza Medekszy Czas zalegalizować marihuanę?.

Na Marszu niestety zjawić się nie mogłem, ale jak było możecie się dowiedzieć z krótkiej relacji Figla, mojego kolegi i jednocześnie redaktora naczelnego Magazynu AKTIVIST: - W marszu uczestniczyłem po raz trzeci. W 2005 było pięknie, szliśmy spod sejmu i sadziliśmy nasiona w donicach na Nowym Świecie. Muzyka grała głośno, wszyscy skandowali. Przed rokiem lał deszcz i szło może 50 małolatów. Teraz przyszły ze 2-3 tys. osób. Mieszanka subkultur – od dresów po freaków – zbierała sie powoli. Start opóźnił się o godzinę. Organizatorzy milczeli, w końcu dali hasło do wymarszu. Prowadziły dwie skromne platformy, z których pierdziała muzyczka. Początkowo pielgrzymka przebiegała niestety w milczeniu, brakowało wodzireja (a potem uciekłem do kina). Szkoda, że media praktycznie przemilczały całą manifestację, która była naprawdę dużym wydarzeniem!

Tutaj możecie sobie obejrzeć kilka reportaży wideo z Marszu, zrobionych przez naszą redakcyjną ekipę:















Monday, 12 March 2007

Kultura ponad wszystko :)



Dzięki Widelcowi, jednemu z polskich serwisów działających na zasadzie "treści generowanej przez użytkowników", możemy się dowiedzieć jak daleko w tyle jesteśmy za Europą, a konkretnie za stolicą dobrej rozrywki - Amsterdamem, gdzie sieć hotelowa Novotel naprawdę potrafi zadbać o swoich klientów :)





Sunday, 4 February 2007

Wyluzuj, to tylko roślina.



Na amerykańskim rynku wydawniczym właśnie pojawiła się niezwykła książka z obrazkami dla dzieci, nosząca tytuł It's just a plant. Jest to prawdopodobnie pierwsza próba pozytywnej, kulturowej edukacji naszych pociech w kwestii użycia konopi i pochodzących z niej produktów. Jej autorem jest Ricardo Cortes, właściciel przebojowej agencji Magic Propaganda Mill, która łączy w swojej pracy dizajn wizualny z mediami masowego komunikowania w celach edukacyjnych.

Główną bohaterką książki jest mała dziewczynka Jackie, która razem ze swoją mamą wyrusza na współczesną wyprawę inicjacyjną, która ma jej pomóc w zrozumieniu czym tak naprawdę jest ta tajemnicza roślina i jakie znaczenie społeczne przypisuje się jej używaniu. Córka i matka odwiedzają najpierw rolnika Boba, który tłumaczy im, jak roślina się rozwija i opowiada jej długą historię. Następnie składają wizytę lekarzowi, który wylicza medyczne korzyści, płynące z użycia konopi i tłumaczy, jak należy to robić w odpowiedzialny sposób, jednak przestrzega przed używaniem marihuany przez nieletnich. Kolejnym przystankiem w podróży staje się grupa czarnej młodzieży, która właśnie jara blunty. Zanim zdążą jednak wytłumaczyć dziewczynce, co robią i dlaczego, zostają brutalnie zakuci przez policję. Opowieść stara się w jak najbardziej łagodny sposób przeprowadzić dziecko przez problematykę używania marihuany - jej popularności i przyczyn prohibicji zrywając jednocześnie z archaiczną edukacją strachu, histerii i politycznego kłamstwa. Książką tą powinien zainteresować się obecnie każdy świadomy rodzic.

Oprawę graficzną tego ślicznego dzieła zapewnili tacy artyści, jak: FUTURA, Jose Parla, Che Jen, Toofly i inni tworząc artystyczne tło, projekty ubrań oraz nadając projektowi współczesny klimat. Obecnie książka jest tłumaczona na język francuski i niemiecki. Ciekawe kiedy ktoś zdecyduje się ją wydać u nas? Nikt chyba nie może zaprzeczyć, że w jądrze naszego totalitarnego syfu światopoglądowego przydałby się świeży powiew.