Showing posts with label sztuka. Show all posts
Showing posts with label sztuka. Show all posts

Tuesday, 4 May 2010

Franco Mattes ze swoim nowym performancEm!



Tysiace ludzi ogladalo dzisiaj nowy performance wloskiego arysty, Franco Mattesa pt. "No Fun", ktory za pomoca popularnej strony ChatRoulette nadawal ze swojego mieszkania na nowojorskim Brooklynie wielogodzinna scene pozorowanego samobojstwa jednoczesnie nagrywajac reakcje internautow...

Wideo szybko zostalo zbanowane na YouTube, ale mozna je na szczescie ogladac na oficjalnej stronie artysty i jego zony, dzieki ktorej mozna je sobie przeklejac :)





Zadnym interpretacji sztuki (czym by ona w koncu bez niej byla i bez kolekcjonerow), odsylamy do The Art Of Prank.


Sunday, 18 October 2009

Sezon na Jodorowsky'ego!

Jodorowsky będzie miał już niedługo dla siebie aż cały miesiąc w Londynie, gdyż z początkiem listopada startuje zorganizowany przez grupę Guerilla Zoo zestaw wydarzeń, poświęconych temu ostatniemu z mistrzów artystycznej alchemii.

Będą premiery teatralne, wystawy, projekcje filmów i dyskusje. Więcej informacji znajdziecie na stronie Guerilla Zoo.

Monday, 27 April 2009

Borowczyk na cenzurowanym...



Jakieś trzy dni temu obejrzałem sobie wreszcie nie pocieta przez cenzurę wersję wspanialego filmu "Za murami konwentu" w rezyserii jednego z najlepszych polskich artystow-imigrantow, Waleriana Borowczyka.

Wersja reżyserska od ocenzurowanej różni sie scenami, w których zakonnice dokonują aktów lubieznych za pomocą wibratora lub męskiego członka :) Jest to także pierwszy film Borowczyka w pelni zrealizowany poza Francja, a dokładnie we Wloszech.

Scenariusz jest oparty o rozdział z powieści Stendhala, jest to jednak dosyc luźna adaptacja :) U Borowczyka fascynacja erotyka prowadzi bowiem do bezpośredniego ataku na katolicka represyjnosc wobec cielesności. Jako motyw przewodni Borowczyk wykorzystuje walkę pomiędzy siostra przelozona, ciągle kontrolujaca zachowania młodszych siostrzyczek, a namiętna zakonnica z bogatego, szlacheckiego rodu, która przeciwstawia sie jej z cała mocą oddając się przy tym rozkoszom seksualnym.

W filmie czasami ciężko jest określić, która zakonnica jest która, gdyż wszystkie są przepiękne i wszystkie noszą habity, pod którymi ukrywają swoje wspaniale, młode piersi i gorące cipki. Kto nie chciałby przeleciec zakonnicy? Wydaje mi się, ze to odwieczne marzenie erotyczne drzemie w sercu każdej kobiety i każdego mężczyzny. Borowczyk w magiczny sposób ekranizuje owo marzenie pokazując je jako walkę naturalnych instynktow człowieka z fałszywa, xianska moralnością.

Film jest fantastyczny i polecam go każdemu, szczególnie ze względu na grające w nim śliczne Wloszki, do których sam mam słabość :) Film daje nam także szybki wniosek, że władza każdego autorytetu sama domaga się zniszczenia, gdyż gniecie naturalne, potężne dążenia do realizacji swoich najgłębszych pragnień, które zawsze biorą górę!

Co jest jednak ciekawe, to że w dodatkach do filmu mozna znaleźć wywiad z gościem, który zrobił swego czasu w Londynie retrospektywe filmow Borowczyka, która była sukcesem do tego stopnia, iż zrealizowano ja także w Polsce. Niestety, gdy koleś przyleciał na spotkanie z polskim organizatorem z lista filmów, które można było pokazać, okazało się ze na pokazanie "Za murami konwentu" NIE MA OPCJI!

Tu zwracam się ze szczerymi słowami do całego zmurszalego establishmentu katolickiego w kraju swojego urodzenia: CHUJ WAM WSZYSTKIM W DUPE! Ten kraj nigdy nie będzie wolny, jeśli sztuka powazanych na świecie artystów, będzie w nim skazana na wieczny niebyt.


Monday, 3 December 2007

Szczelina pomiędzy plemionami



Ten weekend miałem wyjątkowo wypełniony atrakcjami kulturalnymi, których w Londynie na pewno nie brakuje, tyle że sporo czasu trzeba poświęcić na zmierzenie się z nimi. Przechadzka po każdej z większych galerii czy muzeów londyńskich może trwać od jednego do siedmi dni zależnie od stopnia zaangażowania fanatyka kulturowych artefaktów. My na szczęście spróbowaliśmy podejścia wnikliwego aczkolwiek umiarkowanie czasochłonnego spędzając wczoraj w The National Gallery kilka godzin i dzisiaj w Tate Modern również godzin kilka.

W Tate Modern dolną kondygnację - Turbine Hall, wypełnia obecnie instalacja/rzeźba Doris Salcedo, kolumbijskiej artyski, która swoje wyższe wykształcenie odebrała w Nowym Jorku. Ten konceptualny twór, który już ma swoich przeciwników i zwolenników, dokona swojego żywota w kwietnia przyszłego roku, trzeba też szczerze przyznać, że cieszy się niemałym powodzeniem.

Artystka nadała swojemu dziełu nazwę Shibboleth, co jest odwołaniem biblijnym do Księgi Sędziów 12:5-6, gdzie czytamy: Wtedy powiedział do niego człowiek z Gilead, "Powiedz teraz 'Shibboleth'. I powiedział 'Shibboleth'. Nie mógł poprawnie wymówić tego słowa. Więc zabrał go i zabił go podczas przejścia przez Jordan. I wtedy powalił 42 tysiące Efraimitów. Tym sposobem Biblia kolejny raz przywołana zostaje jako instruktażowy przykład kultury dążącej do totalnej supremacji ideologicznej. Nie można zapominać, że dla europejskiego kręgu kulturowego przez wiele lata pozostawała ona głównym zapleczem ideologicznym. Wszelka kultura zaczynała się wszakże od Słowa Bożego.



Nie bez przypadku słowo Shibboleth oznacza też w semiotyce dystynktywną cechę językową, pozwalającą określić przynależność jednostki do danej grupy kulturowo-językowej, co wydaje się tak samo znaczące dla idei całego projektu Salcedo. Formalnie dzieło to niczym nie zaskakuje, jest to ciągnąca się przez około sto metrów, rozchodząca się niesymetrycznie, szczelina w betonie. Główną zabawą odwiedzających jest wsadzanie tam nogi lub też próby mierzenia jej głębokości parasolką... większość traktuje więc tą zabawę formą zbyt dosłownie, gdy faktycznie jest to kolejna artystyczna metafora.

W tym przypadku kwestią zasadniczą wydaje mi się spojrzenie na Shibboleth z góry i ujrzenie szczeliny w interakcji z żywymi ludźmi, którzy dają wtedy swoim zachowaniem wiele powodów do radości. Rzuca się oczywiście od razu fakt, że na poziomie metaforycznym szczelina jest dziełem wstrząsów i dzieli salę na dwie części. Jak wypowiedziała się na ten temat sama artystka: Dzieło to reprezentuje granice, doświadczenie imigrantów, doświadczenie segregacji, doświadczenie nienawiści rasowej. To doświadczenie osoby z Trzeciego Świata, która przybywa do serca Europy.

Poza konceptualną formą mamy więc do czynienia z ponownym wcieleniem sztuki społecznej, która praktykowana jest przynamniej od czasów pierwszych eksperymentów futurystów i dadaistów. Zwraca też oczywiście uwagę fakt ogólny, że sztuka coraz bardziej wyjałowiona jest z poszukiwań formalnych (wszystko zostało już powiedziane), ale zaczyna za to odkrywać możliwości, jakie daje manipulacja społeczna. Temat wykluczenia, diasporyzacji i brak chęci dla wcielenia w życie idei społeczeństwa wielonarodowego jest w Wielkiej Brytanii problemem palącym, który domaga się śmiałych rozwiązań. Pytanie jednak pozostaje na ile pozwalają różnice kulturowe i kto postawi pierwszy krok ponad szczeliną?



Friday, 25 May 2007

"Doll Face" czyli posthumanizm ze szminką na ustach



"Doll Face" to bardzo ciekawy film Andy Huanga - jednego z członków grupy Root Films. W filmie, korzystającym w dużej mierze z inspiracji dorobkiem Jana Svankmajera, Normana McLarena, Jordana Belsona, mamy do czynienia z kolejną interpretacją cyberpunkowego posthumanizmu, szydzącego delikatnie z utopii popkultury. Zresztą co ja wam będę pieprzył, zapraszam na film!






Monday, 16 April 2007

Wielki Brat Patrzy



Jako, że sam się zaczynam bać tego, co się dzieje w społeczeństwie informacyjnym, szczególnie że ostatnio pracuję przy dziennikarskim monitoringu mediów, pragnę wam zaproponować pewien filmik edukacyjny, stworzony przez studentów jednej z niemieckich uczelni. Nosi on tytuł Big Brother State i możecie go zobaczyć w wysokiej rozdzielczości po kliknięciu w powyższy link.

Dla mniej wybrednych "skaszaniony" streaming z YouTube:




Sunday, 25 February 2007

Sztuka dla ulicy, ulica dla sztuki

20 października 2006 International Herald Tribune doniosła o: dziwnych, zdumiewających plakatach na ścianach i rogach ulic Paryża. Plakaty, ukazujące twarze zastygłe w najróżniejszych grymasach były dziełem dwudziesto pięcio letniego artysty o xywce JR, który pracując wspólnie z dokumentarzystą Ladj Ly postanowił zareagować w ten sposób na świeże jeszcze rozruchy imigrantów na biednych przedmieściach Paryża. Jako, że imigranci dostali się wtedy z miejsca na "widelec" francuskich mediów, kolejny raz został rozpropagowany stereotyp "dzikich i nieprzewidywalnych mieszkańców ghetta". Poprzez swój projekt JR i Ladj Ly skonfrontowali go jednak z rzeczywistością, w której zepchnięte na margines życia społecznego i sterroryzowane przez dozór policyjny społeczności, zostały skazane na odegranie jedynej możliwej roli... bezradnej obrony, polegającej na robieniu min, wołaniu o zrozumienie.

Z całej akcji został sporządzony krótki film dokumentalny pt. 28 milimetrów, który możecie sobie obejrzeć dzięki wszechobecnemu serwisowi YouTube. Jest to jeden z najlepszych filmów, poruszających tematykę problemów etnicznych i stereotypów kulturowych, które zdarzyło mi się ostatnio widzieć.




Friday, 9 February 2007

Cyberaktywizm i sztuka graffiti



Jak pisze Neil Postman w swoim krótkim dziele, W stronę XVIII stulecia: Diderot w głębi serca był rewolucjonistą, a jego koncepcja informacji była narzędziem walki o społeczne i polityczne zmiany. Idea "informacji "służącej swym własnym celom", była mu obca, podobnie jak wszystkim filozofom Oświecenia. Cytując tego francuskiego, klasycznego krytyka patologii władzy, Postman nakłonić chciał w ten sposób do większej rozwagi w traktowaniu technologii informacyjnych zwracając uwagę, iż problemem nie jest dostęp czy też ilość informacji będącej w obiegu, ale kontekst w jakim jest ona umieszczana.

Pojęcie bezosobowej, niemal duchowej formy informacji nadeszło wraz z rozwojem nowych mediów w XIX i XX wieku, kiedy to jej ilość zaczęła przekraczać możliwości porządkowania przez człowieka, a zatem stała się "technologiczną bakterią" lub też "wirusem", mającym w niedługim czasie zmienić system nerwowy człowieka przygotowując go do Ery Atomowej. W momencie pojawienia się mediów masowego komunikowania doszło też do wykształcenia się typowo industrialnego podziału na: informację, wiedzę i mądrość w przeciwieństwie do nierozłącznego traktowania tych pojęć przez pokolenia, nie nawiedzone jeszcze w tak dużym stopniu "wirusem".

Potem nadeszły czasy gniewu, kiedy XX wieczna kontrkultura na falach "Strumienia 93" sprawiła, że informacja nabrała bardzo silnych konotacji władzy stając się jej poplecznikiem, co tym skłoniło zgraje rebeliantów i buntowników do opracowywania takiego systemu, w którym informacja zostanie całkowicie pozbawiona centralnego nadzoru. Słynne hasło, który wypowiedział Stewart Brand brzmiało: "Informacja chce być wolna". Jak ktoś jednak szybko dodał: "Informacja chce być droga" i w ten sposób rozpoczęły się postmodernistyczne zmagania o kontrolę nad informacją znane też jako "wojna informacyjna". Pojęcie to zostało rozwinięte przez sytuacjonistów, ruch industrialny oraz ideologów post anarchizmu tj. Hakim Bey

W tym kontekście bardzo ciekawe są zdobycze pokolenia cyberaktywistów. Dokładnie pięć dni temu na stronie holenderskiej grupy The Graffiti Research Lab pojawiła się niezwykle ciekawa informacja, która zapowiada rewolucję zarówno w świecie cyberaktywizmu, jak i graffiti. Odpalono laserowy system tagowania, pozwalający na wyświetlanie 20 metrowych napisów na przykład na budynku Twojego znienawidzonego koncernu farmaceutycznego :)

Ta obiecująca technologia zostanie oddana w ręce artystów, aktywistów i każdej innej grupy, zainteresowanej jej użytkowaniem. Jak łatwo się też domyślić, całkowicie za darmo, gdyż chłopcy z GRL są fanami licencji typu Open Source, na której udostępniane są także wszystkie inne wynalazki, tworzone przez zespół związany z Eybeam Openlab. Obecnie GRL rozpowszechnia wezwanie do uwolnienia Petera Berdvosky'ego - guerilla marketera, który został aresztowany przez amerykańską policję na skutek zamieszania, jakie powstało podczas wdrażania kampanii reklamowej, dla której pracował, wymyślonej przez firmę Interference, Inc. Gnębione przez syndrom 11/09/2001 społeczeństwo uznało ową kampanię za atak terrorystyczny. Jak więc widać, w erze informacyjnej należy być bardzo ostrożnym, żeby nie zostać pokonanym własną bronią :)