Showing posts with label legalizacja marihuany. Show all posts
Showing posts with label legalizacja marihuany. Show all posts

Sunday, 31 October 2010

Czy Kalifornii uda się zrealizować sen?



Już w poniedziałek obywatele Kalifornii zadecydują w ogólnym referendum nad wprowadzeniem lub zablokowaniem tzw. Artykułu nr 19, który całkowicie zalegalizuje używanie, posiadanie, sprzedaż i hodowlę konopi na terenie całego stanu. $1 mln na wsparcie kampanii legalizacyjnej przeznaczyć już zdążył sam George Soros, a popiera ją oprócz wielu polityków także szereg organizacji medycznych oraz organizacji zrzeszających policjantów i służby porządkowe.

W oczekiwaniu na legalizację w Polsce obejrzyjcie sobie tymczasem genialną kalifornijską reklamę, zachęcającą do głosowania na TAK!






Monday, 19 April 2010

Jack Herer nie zyje :(



Z wielkim smutkiem donosimy, ze 15 kwietnia odszedl z tego swiata Jack Herer - jeden z najwybitniejszych przedstawicieli ruchu legalizacji konopi. Czlowiek, ktory przez wszystkich bedzie pamietany jako jednostka usilujaca walczyc z represjami prawnymi, z powodu ktorych cierpia milosnicy magicznego ziela.

Jack Herer chorowal z powodu komplikacji, naroslych po ataku serca w 2000 r. i we wrzesniu ubieglego roku zaslabl z tego powodu podczas "Hempstalk" w Portland. Od tego czasu jego zdrowie pogarszalo sie. Gdy odszedl w zeszly czwartek, mial 70 lat.

Do historii przejdzie przede wszystkim jako autor ksiazki "The Emperor Wears No Clothes", argumentujacej za powszechna legalizacja konopi oraz czlowiek, na ktorego czesc nazwano jedna z najpopularniejszych, wspolczesnych hybryd marihuanowych.

Zapalcie sobie wieczorem jointa wspominajac Jacka....


Jack Herer (1939-2010)



Hybryda Jack Herer

Friday, 9 April 2010

Sprawa dopalaczy... a może coś więcej.

Sledzac z oddali polskie realia coraz rzadziej poważnie traktuje mnozace się w zawrotnym tempie idiotyzmy, które przekazują oficjalne media. Osobiście, uważam ze ten kraj nie dojrzał jeszcze do bycia częścią Europy i "dotarcie sie" może mu zająć trochę więcej niż sie to na codzien przypuszcza. Cóz jednak zrobić? Śmiać sie czy płakać?

Polskie społeczeństwo dzieli sie moim zdaniem na dwa obozy, a linie podziału są coraz bardziej widoczne. Główna linia wydają sie wiek i umiejętność korzystania z nowych mediów (lub też poleganie na nich), co sprawia ze nieuchronnie zostaje podważona rola państwa w funkcjonowaniu indywidualnego życia.

Główna kością sporu w Polsce staje sie więc "niepodwazalny autorytet państwa nad jednostkowym stylem życia" - wyniesione z realnego socjalizmu przekonanie polityków o swojej wszechwladzy i wszechwiedzy, dające im podstawę do tłumienia wszelkich oddolnych ruchów społecznych.

Chcialbym zwrocic uwage, ze to tylko jeden krok od systemu, panującego w Korei Polnocnej. Jedyna różnica wydaje sie dostęp w Polsce do telewizyjnych tok szolow i możliwość robienia zakupów przez Internet.

Dlaczego tak, a nie inaczej, pomimo zwiekszajacego sie dystansu liberalizmu miejskiego stylu życia do oficjalnego stanowiska na ten temat wszystkich partii politycznych?

Po pierwsze dlatego, ze WSZYSTKIE partie w Polsce są konserwatywne :) Tak, właśnie. Nie ma w tym kraju partii przedkladajacych dobro jednostki nad dobro aparatu państwowego. Różnice estetyczne nie niweluja braku różnic swiatopogladowych. Stąd ten cały medialny cyrk (nikt nie wie o co chodzi), gdyż silnie związane z oficjalnym dyskursem koncerny medialne reprodukuja jedynie obraz sceny politycznej, która jest silnie zuniformizowana. Jej nieistniejace spektrum musi być więc przedstawiane w sposób holograficzny, tak aby dać złudzenie pluralizmu.

Pierwszym przykazaniem konserwatyzmu jest zas hamowanie nowości, a drugim kontrola jednostkowych zachowań i poglądów. Najprostszym rozwiązaniem ustawodawczym jest tez zawsze wprowadzanie zakazów, cenzura i nakładanie nowych podatków lub obowiazkowych zobowiązań moralnych/finansowych wobec państwa.

Sprawa dopalaczy jest typowym przykładem tego typu polityki. W ciągu ostatniego roku Polska stała się swiatowym liderem wprowadzania zakazu obrotu i spożywania pewnych substancji psychoaktywnych, zawartych naturalnie w setkach ziół/roślin/korzeni z całego świata. W głosowaniu o zmianę ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, tylko 5 głosów było przeciwko - przykład tego, ze porozumienie ponad podziałami jest możliwe i że konserwatyzm jest wspólnym mianownikiem elyt.

Właśnie sprawdzałem, co jest jeszcze legalne i w zasadzie nielegalne jest już wszystko. Należy chyba tylko czekać aż rząd polski zdelegalizuje bitą śmietanę w puszkach, banany, gałkę muszkatołowa, waleriane i cały zestaw ziół, sprzedawanych w aptekach. Społeczeństwo będzie miało w ten sposób realny nakaz trucia sie alkoholem, nikotyna i psychotropami. Srodki przeciez przebadane, a więc najzdrowsze!

W porównaniu choćby z Wielka Brytania, w Polsce panują mroki Sredniowiecza. Tu dragi dzieli sie na grupy ze względu na szkodliwość zdrowotną, a kary za posiadanie są uzależnione od przynależności danej substancji do której z grup. Za posiadanie małych ilości marihuany przykładowo, za pierwszym razem grozi pouczenie, za drugim mandat, dopiero za trzecim razem sprawa ląduje w sądzie, gdzie szanse na wyrok wiezienia są i tak minimalne.

Nie dziwi więc w UK w ogóle, ze ostatnie wyniki OFICJALNYCH badań naukowych umieścily potencjał destrukcyjny alkoholu i nikotyny tylko nieco niżej od heroiny, zaś marihuana została uznana za jedna z najmniej szkodliwych używek.

Słabo widzę takie badania w Polsce, jako ze tu BADAN SIE PO PROSTU NIE ROBI, a społeczeństwu przedkłada gotowe decyzje! To pierwsza rzecz, której powinien sie domagać ruch legalizacyjny - poparcia decyzji ustawodawczych dowodami naukowymi, wyjścia z zasranego Sredniowiecza, kiedy wszystko brało sie na wiarę! W Polsce kocha się stan, który sprzyja szerzeniu paniki i histerii - daleki poglos polowań na czarownice. To zaś właśnie należy zmienić!

Pierwszym krokiem powinno być jednak dojscie do tego, ze państwo wyrzyga w końcu religijną zasade sądzenia a priori i porzuci wpierdalanie się w ludzkie decyzję światopoglądowe uznając się za część post oświeceniowej Europy.

Druga sprawa są zagrania medialne, w czym po prostu mistrzem jest Gazeta Wyborcza, w której znalazłem świeży jeszcze, ale za to brudny i tendencyjny artykuł na temat dopalaczy, pisany przez kompletnych imbecyli pod redaktorskie dyktando.

Artykuł oczywiście piętnuje rozprowadzanie "prawdopodobnie nielegalnych" używek wskazując jedyna słuszna drogę - zdelegalizujmy te chore sklepy. Dobrze, ze nie zaczęto w nim tropić powiązań z międzynarodowym rządem masonskim i mafia pedofili. Ręce, kurwa, opadają, jak sie takie rzeczy czyta! Obiektywność? Zapomnijcie. Pokrętna, pro rządowa propaganda bez śladu głębszego zmysłu dziennikarskiego. To ma być rzetelność medialna? Chyba więcej jej znajdziecie w "Pamietnikach Anastazji P."

Nalezy dodac, ze gazety w Polsce stały sie w ciagu ostatnich kilku lat aparatem siania strachu, zamętu i dezinformacji, służącej podtrzymywaniu status quo. Tych okropnych wypocin, przyklepywanych przez naczelnego, nie da sie już nawet oddzielić od realnego stanu rzeczy. To jest pierdolona zgnilizna, której normalny czlowiek brzydzi sie dotknąć. Upierać sie przy tym, ze represje i nadużywanie władzy służą harmonii społecznej, to kurwa jakiś jebany koszmar, a takie stanowisko zajmuje wiekszosc z reportaży GW. Wskazywać, ze coś jest szkodliwe, chociaż mało co o tym wiadomo, to już zaś zupełny kabaret.

Napierdalajcie ten skostnialy system, bo zanim sie obejrzycie, będziecie w dupie muszac prosić o receptę na herbatke mietowa, a na chodzenie po parku będziecie musieli mieć zezwolenie!

Wednesday, 13 June 2007

Geniusze są wśród nas



O próbie nowelizacji przez LPR "ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii" wiedzą już chyba wszyscy zainteresowani tematem >>> tu możesz podpisać petycję sprzeciwu wobec absurdalnej polityki antynarkotykowej aktualnego rządu, a tu możesz zobaczyć sobie sondę TVN24, która dobrze pokazuje, jak kształtuje się opinia internautów na temat tej ustawy.

Wszyscy wiemy, że działania obecnego rządu polskiego, zmierzają od samego początku w stronę zdobywania coraz większej kontroli nad życiem obywateli, próbują krzewić strach, ignorancję i całkowicie nie liczą się z fundamentami społeczeństwa obywatelskiego, które powinno być podstawą demokracji, a w efekcie pogrążają ten kraj w kryzysie. Nie może być jednak inaczej jeśli pod płaszczykiem demokracji zwalcza się jej podstawowe struktury, którymi nie jest rząd, nie jest sejm i nie jest państwo, ale przede wszystkim wszechobecna świadomość możliwości wpływania na swój los przez obywateli. Nie zdążyliśmy tego wykształcić i teraz cierpimy na powrót bezwzględnego, konserwatywnego totalitaryzmu, którego aparat posunie się do najgorszych środków jedynie w celu zwiększenia sfery swoich wpływów i zdławienia każdej próby rozszerzenia zakresu wolności osobistej i gospodarczej.

To najgorszy rząd po 1989, a efekty tego są coraz bardziej odczuwalne, szczególnie w działaniach LPR, które na skutek swoich "patriotycznych" zapędów spadło już poniżej progu wyborczego (2% poparcia) lecz jeszcze próbuje zajadle walczyć, jak zwierzę zagonione w róg klatki. To zresztą symptomatyczne dla ludzi, którzy traktują politykę, jak rozszerzenie swojego fizycznego terytorium działając, jak powiedziałby Timothy Leary z II poziomu nerurologicznego i grzęznąc na każdym kroku we własnych paranojach.

Władza jednak zawsze dbała tylko i wyłącznie o swoje doraźne interesy, ponieważ do tego została stworzona, co nie pozostawia nam żadnych wątpliwości na temat przyszłości, która nas czeka. Co jednak mnie najbardziej boli, to wszechobecny debilizm, który wylewa się nawet z oficjalnych wypowiedz jeszcze bardziej ośmieszając oficjeli przed społeczeństwem... jeśli mogą się oni w ogóle ośmieszyć jeszcze bardziej.

Poniżej bardzo interesujący przykład:



: , , , , ,

Monday, 14 May 2007

Ruszył Tydzień Solidarności z Użytkownikami Narkotyków



Jak co roku w maju, kiedy roślinki zaczynają kwitnąć, ruszył się znowu polski ruch na rzecz legalizacji konopi, skupiony wokół takich szczytnych inicjatyw, jak Polska Fundacja Polityki Narkotykowej "TRANSFORMACJA", Stowarzyszenie Kanaba (z którego wprawdzie chyba wszyscy już uciekli :D), a także wykwitające jak grzyby po deszczu, miłe mojemu sercu serwisy internetowe tj. Wolne Konopie i Trawka.

Najważniejszym wydarzeniem, do udziału w którym wszystkich serdecznie zapraszam, jest Tydzień Solidarności z Użytkownikami Narkotyków (12-19 V), który zaczął się od piątkowego Marszu Wyzwolenia Konopi, będącego częścią 2007 Global Marijuana March.

Jak czytamy na w oficjalnym oświadczeniu "TRANSFORMACJI":

Polityki kontroli narkotyków obecnie obowiązujące w większości krajów okazują się nieskuteczne w walce z handlem nielegalnymi narkotykami, a wręcz stymulują jego rozwój.

Polityki te są szkodliwe i działają przeciwko najsłabszym ogniwom łańcucha nielegalnych narkotyków, przede wszystkim użytkownikom narkotyków, którym grożą nieproporcjonalnymi negatywnymi konsekwencjami. Naruszają podstawowe prawa człowieka (polityczne, ekonomiczne, kulturowe, zdrowotne itp.). A kryminalizacja i dyskryminacja powodują odrzucenie na margines społeczny konsumentów nielegalnych narkotyków.


Podpisuję się oczywiście pod tym obiema rękoma kierując jednocześnie do swojego ostatniego artykułu, opublikowanego na łamach pisma [fo:pa].

Nie mogę też nie skierować przy okazji, do czyniącego ostatnio istną lawinę w polskim dyskursie około legalizacyjnym, nowego numeru AKTIVISTA, w którym zamieściliśmy sondę z polskimi, czołowymi działaczami politycznymi i znanymi muzykami, a także kontrwywiad pomiędzy Arturem Radoszem, a Krzysztofem Bosakiem. Efektem tych materiałów był m.in. tekst Łukasza Medekszy Czas zalegalizować marihuanę?.

Na Marszu niestety zjawić się nie mogłem, ale jak było możecie się dowiedzieć z krótkiej relacji Figla, mojego kolegi i jednocześnie redaktora naczelnego Magazynu AKTIVIST: - W marszu uczestniczyłem po raz trzeci. W 2005 było pięknie, szliśmy spod sejmu i sadziliśmy nasiona w donicach na Nowym Świecie. Muzyka grała głośno, wszyscy skandowali. Przed rokiem lał deszcz i szło może 50 małolatów. Teraz przyszły ze 2-3 tys. osób. Mieszanka subkultur – od dresów po freaków – zbierała sie powoli. Start opóźnił się o godzinę. Organizatorzy milczeli, w końcu dali hasło do wymarszu. Prowadziły dwie skromne platformy, z których pierdziała muzyczka. Początkowo pielgrzymka przebiegała niestety w milczeniu, brakowało wodzireja (a potem uciekłem do kina). Szkoda, że media praktycznie przemilczały całą manifestację, która była naprawdę dużym wydarzeniem!

Tutaj możecie sobie obejrzeć kilka reportaży wideo z Marszu, zrobionych przez naszą redakcyjną ekipę: