Showing posts with label telewizja. Show all posts
Showing posts with label telewizja. Show all posts

Monday, 29 August 2011

Trzeci sezon "Breaking Bad"


Ostatnich kilka lat w USA to prawdziwa eksplozja wspaniałych dramatów telewizyjnych, dla których rynek nagle otworzył się po sukcesie "The Sopranos" w HBO. Kto się spodziewał, że taki przełom w ogóle nastąpi? Od czasu zakończenia serii świat ujrzało kilka prawdziwych pereł, ale na pierwszy plan wybija się zdecydowanie jedna z nich - "Breaking Bad". Mój osobisty numer 1 ma w sobie coś, czego nie mają inne: wiarygodność charakterów, nie wyeksploatowaną scenerię społeczną i doskonały pomysł na rozwój akcji, osnutej oczywiście wokół dragów – tematu dotykającego wszystko i wszystkich.

Podczas gdy inne dramaty telewizyjne za cel sam w sobie obierają ponowne przeciąganie struny przez życie wyższej klasy średniej czy też po prostu obierają za tło wyidealizowany obraz bogatej części amerykańskiego społeczeństwa, "Breaking Bad" głęboko odcina się od tej tendencji pokazując los tych, którzy ledwo wiążą koniec z końcem, a wszystko dzieje się w sercu Nowego Meksyku (raczej mało szykownego stanu na południu USA), gdy kryzys ekonomiczny właśnie dotkliwie zaczyna dotykać Amerykanów. Fascynujące w "Breaking Bad" jest to, że gdy inne seriale odsłaniają zaledwie drobne neurozy plastikowych herosów, twórcy "Breaking Bad" zagłębiają się w przerażające psychozy, trapiące ich ułomne charaktery z krwi i kości. Gdy inne seriale pokazują rutynę życia, przerywaną matematycznie obliczonymi incydentami, w „Breaking Bad” entropia pożera nadzieję na poprawę i ciemność prawowicie zagarnia dusze.

Jeśli obejrzeliście wcześniej dwa sezony "Breaking Bad", na pewno chcecie obejrzeć lub już obejrzeliście sezon trzeci, który jest kontynuacją serii w wielkim stylu. Spółka Walta White'a – nauczyciela chemii, niedoszłego noblisty, walczącego z rakiem płuc i Jessee'go – drobnego kryminalisty, przygłupa, odpadka społecznego, który walczy z metamfetaminowym nałogiem, pomimo trudności jest kontynuowana. Oczywiście "Breaking Bad" to złe decyzje następujące po złych decyzjach i złe nawyki, które nigdy nie dają za wygraną i wszystkie słabości, które w końcu zostają ukarane. Twórcy ponownie zapewniają nam fascynującą rozrywkę w 13 odcinkach, zrealizowanych tak sprawnie, iż nie jestem nawet pewien czy ten sezon nie jest lepszy od poprzedniego? Drugi sezon był doskonały, ale trzeci jest jak sztorm.


Jessee wychodzi w końcu z ośrodka dla uzależnionych, dokąd trafił w ostatnim odcinku drugiego sezonu po przedawkowaniu heroiny przez swoją dziewczynę, ale to dopiero początek dalekiej drogi do poprawy... która oczywiście nigdy nie następuje. Walt wyprowadza się z domu i przyjmuje nową propozycję biznesową, ale niedaleka przeszłość wkrótce plącze jego genialne w swojej prostocie plany i nic nie toczy się tak, jak powinno. Pomimo szczerej niechęci obu "przestępców" do siebie i nieprzewidywalnych charakterów, drogi Walta i Jessee'go muszą skrzyżować się ponownie w cieniu wydarzeń, wymuszających bardzo trudne decyzje. Nie ma jednak wyjść idealnych i kompromis staje się jedyną drogą osiągania sukcesu... zawsze przynoszącego w zasadzie więcej problemów niż prawdziwego szczęścia. Obydwoje prowadzą trudną grę kłamstw, uników i bezwzględności pod presją niszczącej duszę nicości z bezwzględną maszyną karteli nartotykowych w tle, stającą się w końcu trudnym do udźwignięcia ciężarem... pół środki przestają być jednak w pewnym punkcie rozwiązaniem, a stawka zaczyna toczyć się o coś więcej niż tylko pieniądze.

Sezon trzeci mogę polecić z czystym sercem każdemu fanowi "Breaking Bad", a całą serię uważam za obowiązkową dla fanów dobrego dramatu telewizyjnego, szczególnie dla tych którym tematyka dragów nie jest obca i którym znudziła się już wyksploatowana do cna przez przemysł rozrywkowy modna, nowojorska lub kalifornijska sceneria. Jeśli szukacie serii, która czyni rozrywkę z rozpadu charakterów i która bez pardonu rozprawia się z mitami społecznymi, to „Breaking Bad” jest waszym serialem.

Thursday, 14 October 2010

Jak skutecznie zdeprogramować się w IV RP czyli obywatelska pomoc w wojnie Polski z marihuaną *część II*





Jeśli naprawdę sądzicie, że obiektywne dziennikarstwo istnieje i jest powszechnie stosowane w mediach, to polecam wam szybki cytat z guru radykalnego dziennikarstwa, Huntera S. Thompsona, który w swoim wielkim dziele, Fear and Loathing on the Campaign Trail '72 pisze następujące słowa: "I tyle by było z obiektywnego dziennikarstwa. Nawet nie próbuj go tutaj szukać, a na pewno nie w żadnym z moich zdań czy w tekstach kogokolwiek, kto przychodzi mi na myśl. Z wyjątkiem tabelek wyników sportowych, rezultatów wyścigów i zestawień wahań giełdowych, taka rzecz jak Obiektywne Dziennikarstwo nie istnieje. Samo to wyrażenie jest pompatycznym zaprzeczeniem."

Nie można tego chyba ładniej wyrazić, obiektywne dziennikarstwo jest sprzecznością samą w sobie jako, że warunkiem relacjonowania czegoś czy też odnoszenia się do jakiegokolwiek przedmiotu jest zajęcie pozycji - nawet jeśli jest to pozycja pozornie neutralna. W tym sensie nawet sędzia nie jest obiektywny, gdyż zawsze repezentuje interes państwowy przeciwko interesowi indywidualnemu. Jeśli prawo jest zaś uchwalane przez polityków ze względu na partyjne czy też nawet jeszcze węższe interesy, a tylko w takim trybie w Polsce uchwala się prawo, to sędzia w każdej sprawie będzie reprezentował interes polityczny pod płaszczykiem obiektywnej sprawiedliwości.

To co uważa się za medialny obiektywizm, jest w rzeczywistości jednym z najbrutalniejszych przykładów manipulacji, który w imię obiektywizmu działa na rzecz właściciela danej kompanii medialnej, akcjonariuszy i reklamodawców, wśród których bardzo często znajdują się politycy, jako że te dwa środowiska są dziś od siebie w zasadzie nieoderwalne. Media ponad wszystko funkcjonują na styku finansowych i politycznych interesów próbując je wszystkie ze sobą pogodzić, dlatego każdy medalny obiektywizm można sobie pomiędzy bajki wsadzić. Doskonale działa tutaj na straży status quo zasada autocenzury lub jak się to ładnie określa w żargonie dziennikarskim - zasada polityki redakcyjnej.

Współdziałanie mediów i polityki na arenie informacji, na temat środków psychoktywnych ma przy tym niezwykle długą tradycję! Jednym z pierwszych przykładów sojuszu wielkich mediów i polityki była kampania dezinformacyjna na temat marihuany, którą prowadzili ramię w ramię magnat prasowy, William Randolph Hearst oraz komisarz federalnego biura ds. narkotyków, Harry J. Anslinger. Polecam tu krótki fragment filmu dokumentalnego "Hooked" poniżej.



Dla samego porządku powinniśmy jednak przytoczyć definicję dziennikarskiego obiektywizmu. Jak pisze Robert Entman, profesor wykładający teorię komunikacji i nauki polityczne na North Carolina State University: "Dziennikarski obiektywizm składa się z dwóch komponentów. Pierwszym jest depersonalizacja, która oznacza że dziennikarze nie powinni przesadnie eksponować swoich poglądów, ocen czy wierzeń. Drugim jest równowaga, która wymaga prezentowania poglądów reprezentantów obu stron sporu bez faworyzowania żadnej z nich."

Bardzo proszę was o obejrzenie poniższego materiału publicystycznego z cyklu "Misja Specjalna" na temat handlu nasionami konopi i hodowli konopi w Polsce, który został zrealizowany przez TVP pod koniec 2007 r, aby wyłapać elementy obiektywizmu pod kątem wyżej podanej definicji.




Udało wam się?
Mi na przykład nie :=)

Jak dla mnie jest to doskonały przykład powszechnie panującego subiektywizmu dziennikarskiego, od którego nie ma ucieczki, gdyż relatywizm to jedyna tak naprawdę forma wypowiedzi. Nie oczekujcie go więc od reportaży na temat dopalaczy i marihuany, robionych przez polskie stacje telewizyjne i radiowe. Czego powinniście oczekiwać, to konfrontacji poglądów, reprezentowanych przez przedstawicieli obu stron. Jedyną możliwością doprowadzenie do tego w mediach jest dyskusja w studiu, a do tego tylko i wyłącznie na żywo. Innym wyjściem jest zaprezentowanie swojej subiektywnej wersji oglądu rzeczywistości poprzez Nowe Media.

Internet w przeciwieństwie do starych mediów (radia, gazet, telewizji) jest medium elastycznym i podatnym na dialog, w którym nikt nie ogranicza czasu waszej wypowiedzi ani z góry nie wtłacza je w ramy formatu. Jeden z najwybitniejszych badaczy mediów i kontrkulturowy wizjoner, Mark Pesce, wyróżnia dwa podstawowe rodzaje dystrybucji informacji: dystrybucję góra-dół i hiperdystrybucję. Z pierwszego typu korzystają telewizja, radio i gazety, z drugiego Internet. Dystrybucja góra-dół, to jednostronne, hierachiczne przekazywanie spreparowanej informacji, zaś hiperdystrybucja to informacja rzucona w przestrzeń, poddawana samplingowi, przeróbkom, weryfikacji, stylizacji, a także prowokująca cały strumień narracji, oscylującej wokół jej przekazu. Typowym przykładem hiperdystrybucji są dyskursy YouTube'owe, składające się z dialogów filmów video, uploadowanych do serwisu, wokół których tworzy się tymczasowa kultura interpretacji - doskonaym tego przykadem są wykwitające ostatnio na YouTube vlogi na temat dopalaczy.

Jeśli telewizja nie chce oddać wam czasu antenowego, nie trwońcie energii na bezsilny gniew, ale stwórzcie go sobie sami. W ten sposób wprowadzacie ziarna zmiany!

Ćwiczenie:

1.) Obejrzyjcie sobie kilka krótkich njusów telewizyjnych na temat marihuany, dopalaczy lub inych dragów.
2.) Czy występuje w nich zawsze sprawiedliwy podział czasu dla reprezentantów obu stron? Spróbujcie policzyć to w sekundach.
3.) Czy dziennikarz, realizujący materiał rezygnuje z pojawiania się w tle jako głos narratora, żeby realizować szczytne idee obektywizmu?
4.) Przy samym końcu materiału zauważcie kto go podsumowuje i w jaki sposób? Czy nazwallibyście to podsumowanie dziennikarskim obiektywizmem?

Wednesday, 13 October 2010

Jak skutecznie zdeprogramować się w IV RP czyli obywatelska pomoc w wojnie Polski z marihuaną *część I*



Radio i telewizja mają długą historię bycia narzędziami propagandy politycznej, co szczególnie dobrze widać na przykładzie mediów w Europie Wschodniej, które od zakończenia II Wojny Światowej były jednym z najważniejszych tuneli sprawowania władzy przez totalitarne rządy. Kroniki filmowe, wiadomości, seriale i filmy dokumentalne były tworzone przez stacje telewizyjne praktycznie w całości pod dyktando lokalnej partii komunistycznej, która widziała w mediach kluczową technologię kontrolowania rzeczywistości społecznej. Gdy w latach '70 zawitały do Polski idee Marshalla Mcluhana, nie zostały one oficjalnie przetłumaczone, ale wydane w formie broszury dla mediów, która uważana była za doskonały podręcznik manipulacji społeczeństwem. To, co na Zachodzie uważane było za jeną z najważniejszych dyscyplin humanistycznych teraźniejszości, u nas było witane jako kolejna broń na społeczeństwo.

Polska Kronika Filmowa z lat '40



Jak pisał sam McLuhan: "Przekaz każdego medium czy technologii polega na zmianie skali, tempa lub wzoru, wprowadzanego do relacji międzyludzkich." W krótkim skrócie, samo wprowadzenie medium zmienia bieg obserwowanych zjawisk. Stąd krótka droga do każdego wykorzystania tego prawa, jak najbardziej także do manipulacji. Należy sobie przy tym szybko zdać sprawę, jak mocno musiało to prawo utkwić w głowach dziennikarzy i producentów medialnych, którzy szkoleni byli w swoim fachu od lat '70 aż do początku lat '90 na codzień przebywając wśród szarych obywateli, szarych demoludów ze wszystkimi układami i układzikami włącznie.

Wizja mediów jako narzędzia sprawującego kontrolę nie została jednak nagle zmieniona w latach '90 i w 2010 roku mocno jeszcze panuje w głowach magnatów medialnych, redaktorów naczelnych i producentów wiadomości telewizyjnych w Polsce. Nie należy się zatem dziwić, że obraz wielu zjawisk jest przez polskie media w niewyobrażalny sposób zniekształcany. Do królów manipulacji należą zaś materiały medialne (repotaże, wywiady, wiadomości) na temat konopii, które mogą być niemal uważane za sztandarowy przykład nierzetelności dziennikarskiej.

Jeśli mamy jednak wskazać na prekursora tego, co robią dzisiaj polskie media, należy przypomnieć pewnego niemieckiego dżentelmena imieniem Joseph Goebbels, który jako pierwszy zainteresował się oddziaływaniem obrazu filmowego na podświadomość - uważaną wtedy na skutek teorii Freuda za siedzibę mrocznych instynktów człowieka. Goebbels myślał w bardzo prosty sposób, ale niezwykle jak na tamte czasy nowatorski, chciał zaszczepić pewne idee w podświadomości Niemców posługując się przekazem medialnym. Bardzo zdecydowanie podporządkował sobie radio i media zewnętrzne - plakaty, ale zakochany był w możliwościach filmu!

Krótki filmik o zainteresowaniach Josepha Goebbelsa



Poniżej chciałbym wam zwrócić uwagę na niezwykłe podobieństwo przekazu dwóch plakatów z dwóch różnych akcji spolecznych...


Plakat nr 1


Plakat nr 2



Obydwa plakaty wykorzystują tą samą technikę która choć nie stworzona w biurach agencji marketingowych, została przez nie bardzo mocno wyeksploatowana. Pochodzi ona wprost z czasów Cycerona i należy do kanonu klasycznej retoryki, gdzie znana jest jako "Argumentum ad metum" czyli argumentowanie strachem... i niczym więcej! Tu znajduje się pigułkowy opis dziesięciu najpopularniejszych chwytów retorycznych we współczesnej polityce. Jeśli dacie radę to przeczytać, będziecie już znacznie lepiej przygotowani do oglądania wystąpień politycznych w mediach na temat marihuany i wszystkich innych diabelskich narkotyków :)

Ćwiczenie:

1.) Poczytaj trochę o retoryce. Wejdź np. na stronę retoryka.pl, by zapoznać się z jej podstawami.
2.) Następnie obejrzyj sobie na YouTube dowolne wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego lub Donalda Tuska na temat dopalaczy.
3.) Postaraj się zanotować, używane przez nich chwyty retoryczne. Czy widzisz już jakie są dziecinnie proste?
4.) Jeśli przytrafi ci się prowadzić dyskusję na temat marihuany ze znajomymi, z nauczycielami, z rodzicami czy też musisz udzielać wywiadu mediom lub uczestniczyć w debacie medialnej, wykorzystaj poznane przez siebie techniki.

Monday, 17 May 2010

Nie sąd cię skaże pedofilu...

"Nie sąd cię skaże pedofilu" to krotki film dokumentalny, trwajacy zaledwie 24 minuty, ktory nakrecony zostal na zlecenie TVP w 1998 przez Athene Sawidis. Zamieszczam go na specjalne zyczenie mojego dobrego przyjaciele, ktory przez 3 miesiace mnie namawial do jego obejrzenia. Jesli ktos go nie widzial, polecam...








Monday, 16 June 2008

Fur & Loathing



Fur TV to nowa seria, produkowana dla MTV Europe. Polecamy jeden z odcinków, naprawdę dobry :)




Wednesday, 20 February 2008

Ross Kemps On Gangs



Ross Kemps On Gangs to seria dokumentalna, produkowana przez brytyjską telewizję Sky One, poświęcona wojnom gangów w różnych częściach świata, z udziałem znanego aktora telewizyjnego, Rossa Kempa. Pierwsza seria została nakręcona w 2006 m.in. w Brazylii, Nowej Zelandii i Kalifornii, w drugiej wzięto się za Rosję, Cape Town i St Louis, by w trzeciej w końcu zainteresować się polskimi kibicami. Seria została doceniona nagrodą BAFTA 2007 w kategorii Factual Series. Z powodu niezwykłej popularności dokumentów ze swoim udziałem, Ross Kemp wypuścił także książkę, związaną z przemocą gangsterów na całym świecie. Wszystkie odcinki do ściągnięcia dzięki uprzejmości strony BitTorrent Junkie :)

Poniżej zaś w częściach obejrzeć możecie sobie odcinek z polskimi kibicami:












: , , , , , , ,