Odpowiedzi Douglasa są bardzo trafne, natomiast same pytania ośmieszają poziom intelektualny polskich redaktorów prasowych, jeśli tylko spojrzeć na imputowane w nim przedzałożenia. To, że do niedawna jeszcze calkowicie ezoteryczny dla polskiego rynku medialnego Rushkoff jest jednak przepytywany przez popularny tygodnik, należy zaliczyć jako sukces sam w sobie i sukces ludzi, którzy promowali w Polsce jego myśl.
Co obraża poziom ekspertyzy Rushkoffa, to montowanie przez pana redaktora z politycznej łaski wniosków a priori w stylu: "Internet to sieć kłamstw i fałszywych tożsamości", "Internet to źródło zla" albo "gazety to źródło najszczerszej prawdy", które Douglas zbija inteligentnymi ripostami obnażając "święta powierzchownosc" dziennikarstwa polskiego i absurdalny skansen intelektualny, w którym bytują sami dziennikarze.
Naprawdę z rozbawieniem się czyta wywiad z geniuszem medioznawstwa, przeprowadzany przez dziennikarza, który żyje w post-komunistycznym świecie, napędzanym przez parowóz medialnych bajek, wypełnionych wiecznymi zmaganiami pomiędzy dobra prasa i złym Internetem. Nie wiem kiedy przeczytam coś, co potrafi przeskoczyć ponad największą bolączką dziennikarzy... dezaktualizacją prasy i telewizji jako mediów opisujących "rzeczywistość". Tu bowiem leży pies pogrzebany. Was czas się skończył, panowie redaktorzy! Czas odrobić zadanie domowe!