Showing posts with label teensploitation. Show all posts
Showing posts with label teensploitation. Show all posts

Monday, 30 January 2012

Riot On Sunset Strip (1967)




"Riot On Sunset Strip" is a shitty movie even for AIP standards. Initially made for MGM by "Jungle" Sam Katzman (one of the worst genre directors you can imagine credited here as Arthur Dreifuss), a picture exploited actual riot on L.A.’s Sunset Strip, which happened when local shop owners felt their businesses were going down due to permanent presence of the local hippies and used police force to chase them away. Katzman shot his picture straight after "the riot" to use running media exposure as a sales pitch, but MGM was slow in getting the movie into theatres, hence it landed eventually in AIP office. Sam Arkoff liked the idea and agreed to distribute this dumb flick, nevertheless it flopped in the drive-ins… not without a reason.

The basic plot is duller than dull – it exploits teenage kicks in a very down-beat, sloppy way. Centre of the action is Pandora’s Box club on Sunset Blvd, where local garage groups play and where young hipsters burn their time. Indeed there we get to to recognise the rising tension between the rebelious youth and local squares. Insights are provided by members of the city hall, policemen and parents, who won’t stand these dropouts anymore and demand action. As interesting as it may sound, this potential is destroyed by initial, ridiculous voice-over, very baaad script and even worse acting! There’s not much to enjoy in "Riot On Sunset Strip", in terms of filmmaking values, unless you are a vegetable. How then did it get to be recognised as a kind of a 60’s cult movie?



The answer is very simple, it’s all about the music – the only thing here, which doesn’t let you fall asleep. One of these rare 60’s exploitation flicks giving you an opportunity to look into the garage scene. We get to see on stage such bands as: The Standells, The Mugwumps, The Chocolate Watchband and The Enemies – all full of fuzz, obscure, cult combos in 60’s garage fan circuit. If there’s one point to watch this movie, here you have it as the soundtrack is brilliant and SO RARE! It was released on Sidewalk Records the same year and probably sold much better than the movie itself.

Still, there’s one scene, that every 60’s drugsploitation fan needs to dig. It’s been tossed down together with this crap, but an absolute gem anyway – young Mimsy Farmer on acid… happening when teens think this whole club is a drag and hit the pad. "She’s never been trippin’ before… it’s the acid, sweetie", her character hears first from one of these immoral kittens. She’s trembling from fear and says no to the drug, but she will eventually get loaded when handed a well-intentioned glass of cola. She licks the sky and dances wildly – what these strange drugs will do with the kids, man! Giallo fans will find it interesting that Mimsy acted later in Dario Argento’s "Four Flies On Grey Velvet" (1971) and then in Lucio Fulci's "Black Cat" (1981). That’s the kind of pussycat she was.



[The movie can be purchased from Cinema de Bizarre]

Thursday, 22 October 2009

Riot On Sunset Strip czyli zapomniany klasyk!



Gdy pod koniec lat 50' Stany Zjednoczone zaczęła opanowywac rosnaca fala Baby Boomers, znalezli sie natychmiast ludzie wietrzacy w tym przede wszystkim gruby interes.

Co najwazniejsze, powojenny okres ekonomicznego dobrobytu, opierajacy się na szybujacych wskaźnikach indywidualnej konsumpcji, dawał powody do zadowolenia nie tylko wytworcom dóbr fizycznych, ale również wlodarzom "przemysłu kulturalnego", którzy zacierali ręce przy produkowaniu nowych hitów muzycznych i filmowych dla zwiekszajacej sie dynamicznie grupy odbiorczej. Mózg w końcu też czymś odżywiać sie musi.

Jednym z podmiotów, który znalazł krotka drogę do zarabiania na prostych przyjemnosciach mlodziezy, było studio produkcyjne American International Pictures. Firma założona w 1956 r., w Los Angeles, nie szukała swojej drogi wzorem gigantów z Hollywood w kosztownych produkcjach i oscarowych kreacjach aktorskich, ale postanowila dotrzeć za pomocą kilku prostych środków do mózgu przeciętnego, amerykańskiego nastolatka, odwiedzającego dosc czesto tanie kino samochodowe (drive-in).

Tak narodziło sie ponownie kino exploitation, dość często utozsamiane z kinem klasy B i filmem campowym. Nie liczyło sie tu przeslanie i wyszukana narracja, ale eksploatowanie czystej zabawy kliszami lub czysta zabawa po prostu! Jedynym wyznacznikiem stała się kabona, zarabiana na filmie. Jeśli film zarabiał, dokrecalo się pięć nastepnych czesci. Jeśli nie, lądował szybko w szufladzie producenta.

AIP wykreowalo metoda focus groups (tak wlasnie!) wiele nisz exploitation oscylujacych wokol teensploitation, w tym beach party movie, biker movie, teenage werewolf movie oraz last but not least hippiesploitation movie, do których zalicza sie legendarny "Riot On Sunset Strip" (1967).

Akcja filmu kręci się wokół grupy nastolatków, szukających dreszczyku w nocnym klubie Pandora's Box, na Sunset Blvd. Narrator odsłania nam przy tym rosnące napięcie, pomiedzy liberalną młodzieżą, a biznesmenami, widzacymi w niej zagrożenie dla swoich interesów, którzy probuja lobbować ich brutalne usunięcie u miejscowej policji. Scenariusz nosi generalnie znamiona exploitation, jest tak kiepski, ze ciężko od niego cokolwiek wymagać.

Szybko można byłoby na tym filmie zasnąć, gdyby nie została w nim wykorzystana genialna muzyka 60's garage, która daje fanom dźwięków z tamtego okresu okazję do uslyszenia ich w kontekście. Słyszymy tu kawalki takich bandow, jak The Standells, The Mugwumps i The Chocolate Watchband, które rozgrzewaja publikę Pandora's Box. Te tuny po prostu bronią się same!

Koniecznie musze wspomniec, ze z tym ochlapem miesa rzucona zostaje nam jednak fascynujaca scena (co zgadza się z moim generalnym poglądem, ze nawet w bardzo kiepskim filmie można znaleźć dwie-trzy genialne sceny) z udziałem Mimsy Farmer, tripujacej na kwasie do bardzo psychedelicznych dźwięków :) Dla łowców ciekawostek z pewnością odkrywcze będzie to, iż ta sama Mimsy zagrała pozniej kilka pomniejszych ról w filmach Dario Argento.



Film jest oczywiście polecany ze względu na muzykę, ciuchy i sceny z zapodawaniem kwasu. Nigdy nie wydany oficjalnie na DVD, krąży w wersji bootlegowej, ktora z pewnością lata także gdzieś w królestwie Internetu. Soundtrack do filmu został wydany jako krążek winylowy w 1967, a niedawno dokonano jego reedycji. Recenzji oczywiście zamieścić nie omieszkam już niedługo.