... where cult & sleaze meet... digging classic genre flicks, exploitation revival, auteur cinema & rare documentaries... you like it, we like it!
Saturday, 29 January 2011
Czas na zawieszenie...
Halo halo moi mili!
Czy wciąż czytacie tego bloga?
Tak? Nie?
Muszę Wam niestety ogłosić, że zostaje on zawieszony na czas nieokreślony ze względu na to, że pisze spory materiał - pierwsza w zasadzie, polska monografie - na temat dorobku literackiego Huntera S. Thompsona. Chce objąć wszystkie jego główne dziela, a do tego potrzebny jest mi czas. Gdy zakoncze ten proceder, ktory mam nadzieje rozjasni co nieco polskim czytelnikom, znajdziecie moje wypociny w MGV... zaraz potem zabieram się za pisanie powieści, której plan spisałem sobie na komputerku w naplywie inspiracji. To zajmi mi na pewno kilka miesięcy.
Są też inne sprawy, jak wyczekiwany przez wszystkich sklep MAGIVANGI, który jest obecnie w fazie developerskiej i ma duze szanse pojawić się w sieci na początku kwietnia. Beda rzadkie winyle, amerykańskie i brytyjskie tłoczenia oraz DVD i książki!
Gorące PZDR dla wszystkich!
Monday, 3 January 2011
Al Roker's Marijuana Inc. w telewizji MSNBC
15 marca 2009 amerykańska telewizja MSNBC wyemitowała warty obejrzenia reportaż dokumentalny na temat marihuany w USA, a konkretnie w Kalifornii. Program nosi tytuł "Marijuana Inc." i prowadzony jest przez znanego prezentera telewizyjnego, Ala Koopera. Jeden z niewielu dokumentów telewizyjnych, w których wyważony ton relacji i brak yellow journalism sprawia, że chce się go obejrzeć do końca.
Dokument podzielony został na dwa segmenty, z których pierwszy pokazuje spojrzenie DEA i policji na uprawę i sprzedaż marihuany z nieuchronnym: "Będziemy ścigać wszystkich marihuanowych przestępców dopóki trawa jest zielona", a drugi pokazuje jak perfidnie niszczone jest życie prywatne i zawodowe ludzi, zajmujących się dostarczaniem medycznej marihuany pacjentom, cierpiącym na ciężkie schorzenia, którzy robią to w zgodzie z prawem stanowym i porozumieniem z lokalnymi władzami. Polecam!
Film możecie oglądać dzięki uprzejmości 420Magazine
Palić / Sadzić / Zalegalizować !!!
Saturday, 18 December 2010
Im więcej się zmienia, tym więcej pozostaje bez zmiany
Już przeciez w XVII wieku postępowa szlachta mówiła o szalejacej w Rzeczpospolitej "prywacie"
- sprzedawaniu sie temu, kto daje więcej. Długie lata rozpadu państwowości, Zaborow, odbudowy po I Wojnie Swiatowej, totalitarnego zamordyzmu po II Wojnie Swiatowej i ponownej odbudowy po zmianie systemu - efekty tego egoizmu elit - wydają sie czasem, jak lekcje z nudnego przedmiotu, gdyz szybko sie o nich zapomina.
Czy masowy reset społeczno-polityczny jest w ogóle możliwy? Ciężko na to pytanie odpowiedzieć, ale patrząc z pewnej perspektywy, wydaje mi sie, ze pozostaje to jedynie w sferze marzen... jest to tak nierealne, jak przekształcenie, panujacego w Polsce klimatu umiarkowanego w tropikalny z dnia na dzień. Pewne rzeczy nie zmieniają sie nawet po przejściu przez nie huraganu i ta myśl z każdym rokiem coraz bardziej nie pozwala mi myśleć optymistycznie o dalszych losach kraju, z którego spieprzylem, bo dobijala mnie panująca w nim niemoc, korupcja, alkoholizm i powszechny upadek jakichkolwiek zasad życia społecznego.
Z rozbawieniem, ale i ze smutkiem obserwuje głosy na polskich forach i portalach internetowych, które wydają się jak mrowie szczurów, skaczacych sobie nawzajem do gardeł - wszystkie uwikłane w niekończąca sie grę polityczna, która z wielkim zadowoleniem musi być obserwowana przez każdy kolejny gabinet, rząd, dbajacy tylko o to, żeby jak najdłużej utrzymać sie przy władzy. Stare, punkowe teksty doskonale chwytają sedno. Politycy w Polsce kochają dzielić, społeczeństwo podzielone, to bezradne, fanatyczne stado, które w fantastyczny sposób odpierdala czarna robotę - nie wchodzi w drogę brakowi zmian i reform. Za każdym razem, gdy widzę zwolenników PiS skaczacych na popleczników PO, nie jestem w stanie oprzeć sie myśli, jak głębokim trzeba być idiotą, żeby nie zauważyć, że to idealny sposób na wzmacnianie władzy przez klasę polityczna - bardzo zwarta i jedyna de facto formację rządząca w Polsce!
Raz w życiu głosowałem w wyborach prezydenckich i żałuję. Gdy ktoś mnie namawiał do głosowania ponownego, mówiłem zawsze: "Stary, poczekaj rok" i kończyło sie zawsze tak samo, korupcja, aferami, zamiataniem problemów pod dywan, obsadzaniem swoimi wszystkich możliwych stanowisk i kompletna degrengolada, która byłaby wstydliwa w każdym zachodnim kraju (może poza Wlochami).
Po raz kolejny pisze, że na zmiany można czekać, można ich zadać i można je promować, ale jedynym skutecznym sposobem jest wyłączenie sie z gry i ich wymuszenie! Wolne Konopie razem z Gota ogłosiły, że będą wdrażać swój projekt Cannabis Clubow pomimo razacej w Polsce dyskryminacji palaczy konopi, która każe zlapanego z przykładowa ilością 0,3 grama delikwenta 3-5 latami więzienia. Pomimo wielkiej kampanii na rzecz legalizacji, popartej racjonalnymi argumentami, rząd zatrzymywał każdy kolejny projekt reformy faszystowskiej ustawy w lodowce wolac szerzyc kampanie strachu i terroru wobec dopalaczy... wszystko zaś w sercu cywilizowanej Europy.
Przy okazji, za zamknietymi drzwiami podwyższono jednak VAT na wszystko co tylko możliwe, składkę emerytalna, zrezygnowano z obciecia dofinansowania dla partii politycznych z budżetu państwa oraz dalej prowadzono rozmowy na temat absurdalnego umieszczenia w Polsce wyrzutni rakiet Patriot, które miały być nieuzbrojone! Tymczasem 1/4 dzieci w Polsce zdycha z głodu, rodzice nie mają za co kupić pieluch, a uzależnionych od heroiny nie leczy sie, ale wsadza do więzienia. Awansowaliśmy jednak z ostatniego na przedostatnie miejsce w Europie w wykorzystywaniu terapii metadonowej dla heroinistow, co stało sie kolejnym elementem propagandy sukcesu.
Cieszmy sie jednak, ze Polska jest w Europie, gdyby była w Azji, już placilybyscie obowiązkowo 95% podatku dochodowego, a z ekranów padalyby słowa otuchy o budowanym dobrobycie...
Saturday, 11 December 2010
Rushkoff demaskuje stupor polskiej prasy!
Odpowiedzi Douglasa są bardzo trafne, natomiast same pytania ośmieszają poziom intelektualny polskich redaktorów prasowych, jeśli tylko spojrzeć na imputowane w nim przedzałożenia. To, że do niedawna jeszcze calkowicie ezoteryczny dla polskiego rynku medialnego Rushkoff jest jednak przepytywany przez popularny tygodnik, należy zaliczyć jako sukces sam w sobie i sukces ludzi, którzy promowali w Polsce jego myśl.
Co obraża poziom ekspertyzy Rushkoffa, to montowanie przez pana redaktora z politycznej łaski wniosków a priori w stylu: "Internet to sieć kłamstw i fałszywych tożsamości", "Internet to źródło zla" albo "gazety to źródło najszczerszej prawdy", które Douglas zbija inteligentnymi ripostami obnażając "święta powierzchownosc" dziennikarstwa polskiego i absurdalny skansen intelektualny, w którym bytują sami dziennikarze.
Naprawdę z rozbawieniem się czyta wywiad z geniuszem medioznawstwa, przeprowadzany przez dziennikarza, który żyje w post-komunistycznym świecie, napędzanym przez parowóz medialnych bajek, wypełnionych wiecznymi zmaganiami pomiędzy dobra prasa i złym Internetem. Nie wiem kiedy przeczytam coś, co potrafi przeskoczyć ponad największą bolączką dziennikarzy... dezaktualizacją prasy i telewizji jako mediów opisujących "rzeczywistość". Tu bowiem leży pies pogrzebany. Was czas się skończył, panowie redaktorzy! Czas odrobić zadanie domowe!
Sunday, 21 November 2010
Magivanga ma kanał YouTube-owy :)
Kanał znajdziecie pod tym adresem.
Sunday, 31 October 2010
Czy Kalifornii uda się zrealizować sen?
Już w poniedziałek obywatele Kalifornii zadecydują w ogólnym referendum nad wprowadzeniem lub zablokowaniem tzw. Artykułu nr 19, który całkowicie zalegalizuje używanie, posiadanie, sprzedaż i hodowlę konopi na terenie całego stanu. $1 mln na wsparcie kampanii legalizacyjnej przeznaczyć już zdążył sam George Soros, a popiera ją oprócz wielu polityków także szereg organizacji medycznych oraz organizacji zrzeszających policjantów i służby porządkowe.
W oczekiwaniu na legalizację w Polsce obejrzyjcie sobie tymczasem genialną kalifornijską reklamę, zachęcającą do głosowania na TAK!
Thursday, 14 October 2010
Jak skutecznie zdeprogramować się w IV RP czyli obywatelska pomoc w wojnie Polski z marihuaną *część II*

Jeśli naprawdę sądzicie, że obiektywne dziennikarstwo istnieje i jest powszechnie stosowane w mediach, to polecam wam szybki cytat z guru radykalnego dziennikarstwa, Huntera S. Thompsona, który w swoim wielkim dziele, Fear and Loathing on the Campaign Trail '72 pisze następujące słowa: "I tyle by było z obiektywnego dziennikarstwa. Nawet nie próbuj go tutaj szukać, a na pewno nie w żadnym z moich zdań czy w tekstach kogokolwiek, kto przychodzi mi na myśl. Z wyjątkiem tabelek wyników sportowych, rezultatów wyścigów i zestawień wahań giełdowych, taka rzecz jak Obiektywne Dziennikarstwo nie istnieje. Samo to wyrażenie jest pompatycznym zaprzeczeniem."
Nie można tego chyba ładniej wyrazić, obiektywne dziennikarstwo jest sprzecznością samą w sobie jako, że warunkiem relacjonowania czegoś czy też odnoszenia się do jakiegokolwiek przedmiotu jest zajęcie pozycji - nawet jeśli jest to pozycja pozornie neutralna. W tym sensie nawet sędzia nie jest obiektywny, gdyż zawsze repezentuje interes państwowy przeciwko interesowi indywidualnemu. Jeśli prawo jest zaś uchwalane przez polityków ze względu na partyjne czy też nawet jeszcze węższe interesy, a tylko w takim trybie w Polsce uchwala się prawo, to sędzia w każdej sprawie będzie reprezentował interes polityczny pod płaszczykiem obiektywnej sprawiedliwości.
To co uważa się za medialny obiektywizm, jest w rzeczywistości jednym z najbrutalniejszych przykładów manipulacji, który w imię obiektywizmu działa na rzecz właściciela danej kompanii medialnej, akcjonariuszy i reklamodawców, wśród których bardzo często znajdują się politycy, jako że te dwa środowiska są dziś od siebie w zasadzie nieoderwalne. Media ponad wszystko funkcjonują na styku finansowych i politycznych interesów próbując je wszystkie ze sobą pogodzić, dlatego każdy medalny obiektywizm można sobie pomiędzy bajki wsadzić. Doskonale działa tutaj na straży status quo zasada autocenzury lub jak się to ładnie określa w żargonie dziennikarskim - zasada polityki redakcyjnej.
Współdziałanie mediów i polityki na arenie informacji, na temat środków psychoktywnych ma przy tym niezwykle długą tradycję! Jednym z pierwszych przykładów sojuszu wielkich mediów i polityki była kampania dezinformacyjna na temat marihuany, którą prowadzili ramię w ramię magnat prasowy, William Randolph Hearst oraz komisarz federalnego biura ds. narkotyków, Harry J. Anslinger. Polecam tu krótki fragment filmu dokumentalnego "Hooked" poniżej.
Dla samego porządku powinniśmy jednak przytoczyć definicję dziennikarskiego obiektywizmu. Jak pisze Robert Entman, profesor wykładający teorię komunikacji i nauki polityczne na North Carolina State University: "Dziennikarski obiektywizm składa się z dwóch komponentów. Pierwszym jest depersonalizacja, która oznacza że dziennikarze nie powinni przesadnie eksponować swoich poglądów, ocen czy wierzeń. Drugim jest równowaga, która wymaga prezentowania poglądów reprezentantów obu stron sporu bez faworyzowania żadnej z nich."
Bardzo proszę was o obejrzenie poniższego materiału publicystycznego z cyklu "Misja Specjalna" na temat handlu nasionami konopi i hodowli konopi w Polsce, który został zrealizowany przez TVP pod koniec 2007 r, aby wyłapać elementy obiektywizmu pod kątem wyżej podanej definicji.
Udało wam się?
Mi na przykład nie :=)
Jak dla mnie jest to doskonały przykład powszechnie panującego subiektywizmu dziennikarskiego, od którego nie ma ucieczki, gdyż relatywizm to jedyna tak naprawdę forma wypowiedzi. Nie oczekujcie go więc od reportaży na temat dopalaczy i marihuany, robionych przez polskie stacje telewizyjne i radiowe. Czego powinniście oczekiwać, to konfrontacji poglądów, reprezentowanych przez przedstawicieli obu stron. Jedyną możliwością doprowadzenie do tego w mediach jest dyskusja w studiu, a do tego tylko i wyłącznie na żywo. Innym wyjściem jest zaprezentowanie swojej subiektywnej wersji oglądu rzeczywistości poprzez Nowe Media.
Internet w przeciwieństwie do starych mediów (radia, gazet, telewizji) jest medium elastycznym i podatnym na dialog, w którym nikt nie ogranicza czasu waszej wypowiedzi ani z góry nie wtłacza je w ramy formatu. Jeden z najwybitniejszych badaczy mediów i kontrkulturowy wizjoner, Mark Pesce, wyróżnia dwa podstawowe rodzaje dystrybucji informacji: dystrybucję góra-dół i hiperdystrybucję. Z pierwszego typu korzystają telewizja, radio i gazety, z drugiego Internet. Dystrybucja góra-dół, to jednostronne, hierachiczne przekazywanie spreparowanej informacji, zaś hiperdystrybucja to informacja rzucona w przestrzeń, poddawana samplingowi, przeróbkom, weryfikacji, stylizacji, a także prowokująca cały strumień narracji, oscylującej wokół jej przekazu. Typowym przykładem hiperdystrybucji są dyskursy YouTube'owe, składające się z dialogów filmów video, uploadowanych do serwisu, wokół których tworzy się tymczasowa kultura interpretacji - doskonaym tego przykadem są wykwitające ostatnio na YouTube vlogi na temat dopalaczy.
Jeśli telewizja nie chce oddać wam czasu antenowego, nie trwońcie energii na bezsilny gniew, ale stwórzcie go sobie sami. W ten sposób wprowadzacie ziarna zmiany!
Ćwiczenie:
1.) Obejrzyjcie sobie kilka krótkich njusów telewizyjnych na temat marihuany, dopalaczy lub inych dragów.
2.) Czy występuje w nich zawsze sprawiedliwy podział czasu dla reprezentantów obu stron? Spróbujcie policzyć to w sekundach.
3.) Czy dziennikarz, realizujący materiał rezygnuje z pojawiania się w tle jako głos narratora, żeby realizować szczytne idee obektywizmu?
4.) Przy samym końcu materiału zauważcie kto go podsumowuje i w jaki sposób? Czy nazwallibyście to podsumowanie dziennikarskim obiektywizmem?
Wednesday, 13 October 2010
Jak skutecznie zdeprogramować się w IV RP czyli obywatelska pomoc w wojnie Polski z marihuaną *część I*

Radio i telewizja mają długą historię bycia narzędziami propagandy politycznej, co szczególnie dobrze widać na przykładzie mediów w Europie Wschodniej, które od zakończenia II Wojny Światowej były jednym z najważniejszych tuneli sprawowania władzy przez totalitarne rządy. Kroniki filmowe, wiadomości, seriale i filmy dokumentalne były tworzone przez stacje telewizyjne praktycznie w całości pod dyktando lokalnej partii komunistycznej, która widziała w mediach kluczową technologię kontrolowania rzeczywistości społecznej. Gdy w latach '70 zawitały do Polski idee Marshalla Mcluhana, nie zostały one oficjalnie przetłumaczone, ale wydane w formie broszury dla mediów, która uważana była za doskonały podręcznik manipulacji społeczeństwem. To, co na Zachodzie uważane było za jeną z najważniejszych dyscyplin humanistycznych teraźniejszości, u nas było witane jako kolejna broń na społeczeństwo.
Jak pisał sam McLuhan: "Przekaz każdego medium czy technologii polega na zmianie skali, tempa lub wzoru, wprowadzanego do relacji międzyludzkich." W krótkim skrócie, samo wprowadzenie medium zmienia bieg obserwowanych zjawisk. Stąd krótka droga do każdego wykorzystania tego prawa, jak najbardziej także do manipulacji. Należy sobie przy tym szybko zdać sprawę, jak mocno musiało to prawo utkwić w głowach dziennikarzy i producentów medialnych, którzy szkoleni byli w swoim fachu od lat '70 aż do początku lat '90 na codzień przebywając wśród szarych obywateli, szarych demoludów ze wszystkimi układami i układzikami włącznie.
Wizja mediów jako narzędzia sprawującego kontrolę nie została jednak nagle zmieniona w latach '90 i w 2010 roku mocno jeszcze panuje w głowach magnatów medialnych, redaktorów naczelnych i producentów wiadomości telewizyjnych w Polsce. Nie należy się zatem dziwić, że obraz wielu zjawisk jest przez polskie media w niewyobrażalny sposób zniekształcany. Do królów manipulacji należą zaś materiały medialne (repotaże, wywiady, wiadomości) na temat konopii, które mogą być niemal uważane za sztandarowy przykład nierzetelności dziennikarskiej.
Jeśli mamy jednak wskazać na prekursora tego, co robią dzisiaj polskie media, należy przypomnieć pewnego niemieckiego dżentelmena imieniem Joseph Goebbels, który jako pierwszy zainteresował się oddziaływaniem obrazu filmowego na podświadomość - uważaną wtedy na skutek teorii Freuda za siedzibę mrocznych instynktów człowieka. Goebbels myślał w bardzo prosty sposób, ale niezwykle jak na tamte czasy nowatorski, chciał zaszczepić pewne idee w podświadomości Niemców posługując się przekazem medialnym. Bardzo zdecydowanie podporządkował sobie radio i media zewnętrzne - plakaty, ale zakochany był w możliwościach filmu!
Poniżej chciałbym wam zwrócić uwagę na niezwykłe podobieństwo przekazu dwóch plakatów z dwóch różnych akcji spolecznych...
Plakat nr 1

Plakat nr 2

Obydwa plakaty wykorzystują tą samą technikę która choć nie stworzona w biurach agencji marketingowych, została przez nie bardzo mocno wyeksploatowana. Pochodzi ona wprost z czasów Cycerona i należy do kanonu klasycznej retoryki, gdzie znana jest jako "Argumentum ad metum" czyli argumentowanie strachem... i niczym więcej! Tu znajduje się pigułkowy opis dziesięciu najpopularniejszych chwytów retorycznych we współczesnej polityce. Jeśli dacie radę to przeczytać, będziecie już znacznie lepiej przygotowani do oglądania wystąpień politycznych w mediach na temat marihuany i wszystkich innych diabelskich narkotyków :)
Ćwiczenie:
1.) Poczytaj trochę o retoryce. Wejdź np. na stronę retoryka.pl, by zapoznać się z jej podstawami.
2.) Następnie obejrzyj sobie na YouTube dowolne wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego lub Donalda Tuska na temat dopalaczy.
3.) Postaraj się zanotować, używane przez nich chwyty retoryczne. Czy widzisz już jakie są dziecinnie proste?
4.) Jeśli przytrafi ci się prowadzić dyskusję na temat marihuany ze znajomymi, z nauczycielami, z rodzicami czy też musisz udzielać wywiadu mediom lub uczestniczyć w debacie medialnej, wykorzystaj poznane przez siebie techniki.