Dzisiaj dopadł mnie ze względów oczywistych, psikus ulubionej liczby naszej pani Eris każąc w dwudziestym trzecim dniu wypatrywać ponownego przyjścia Szatana w płaszczu piekielnym, jak zostało to przepowiedziane w Uczciwej Księdze Prawdy.
Z tego powodu wy także musicie wiedzieć, co stać się może kiedyś dnia pewnego innego (lecz także dwudziestego trzeciego). Polecam artykuł w The Independent.
Dorzucam jeszcze pomoc naukową w postaci wideo. Enjoy responsibly and don't try this at home :)
Swoją zaś drogą przypominam pogańskie przysłowie kaszubskie, które mówi: "Kogo szatan rano wskaże, temu lachę ciągnąć każe!" Meeeeeeeeeeee!
W końcu jednak postanowiłem poszukać w YouTube tej zagadki i oto, co objawiło mi się na dwudziestej trzeciej stronie wyników wyszukiwania:
link. Nie ma przypadków, wideo zostało nawet wyłączone z zagnieżdżania na stronach.
... where cult & sleaze meet... digging classic genre flicks, exploitation revival, auteur cinema & rare documentaries... you like it, we like it!
Friday, 23 January 2009
Thursday, 22 January 2009
Mała zmiana estetyki
Mając chwilkę wolnego zmieniłem na szybko szablon mojego bloga dodając przy okazji kilka innych drobnostek. Mam nadzieję, że dzięki temu będzie się moje wypociny jeszcze przyjemniej czytało.
Saturday, 17 January 2009
Gdy rozum śpi, budzą się demony!
Siedzę sobie w pracy i nagle dostaję mejla od znajomego z linkiem do YouTube w środku. Wideo jest zabawne i pokazuje poznańskich anarchistów, protestujących przeciwko rzezi w Strefie Gazy na uroczystości wręczania tytułu Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata.
Uśmiałem się nieźle widząc tą przepychankę, a szczególnie słuchając komentarza naszych dziennikarzy:
Sprawa jest paląca, jak podają za obserwatorami ONZ prawie wszystkie serwisy informacyjne, około miliona ludzi zamieszkujących Strefę Gazy jest pozbawionych elektryczności, a około 750 tys. obywa się bez wody. Cała populacja wynosi około 1,5 mln. Na skutek obecnej ofensywy Izraela zginęło około 1,200 Palestyńczyków, w odwecie Hamas zabił zaś kilkunastu obywateli Izraela, głównie zawodowych żołnierzy. Działania wojenne na bieżąco komentuje Guardian
Mimo, że obecnie zanosi się na rozejm, na zaprzestanie konfliktu nie ma właściwie szans, gdyż z jednej strony politycy Izraela nie odpuszczą, trawieni faszystowską żądżą kontrolowania odruchów warunkowych swojego społeczeństwa. Podbudowani, wykorzystywaną na swoje potrzeby religijną ortodoksją, a także finansowym i politycznym wsparciem ze strony Stanów Zjednoczonych, nie spoczną póki nie zniszczą całego Bliskiego Wschodu.
Z drugiej strony palestyński Hamas także nie odpuści gdyż na swoich sztandarach wypisał już na samym początku całkowite zniszczenie państwa Izrael, a do tego wykluczył już właściwie z gry marionetkowy, jakby nie było, rząd palestyński przejmując kontrolę nad całym obszarem.
Siedząc nad tą całą zawieruchą, ponownie zacząłem się zastanawiać nad Islamem, który przez przeciętnego, szarego obywatela, jest utożsamiany z wymahującym kałasznikowem Arabem w arafatce. Cóż, Islam tak, jak i chrześcijaństwo, nigdy nie był i nie będzie jednorodny. W Palestynie rządzą skrajni sunnici, którzy od zawsze mieli tendencję do tłumaczenia i rozumienia wszystkiego dosłownie, a więc rozdzielania rozsądku i duchowości.
W tym miejscu chciałbym odwrócić waszą uwagę od medialnych relacji i zwrócić ją w stronę istniejącej nieprzerwanie od setek lat, fantastycznej wspólnoty szyickiej, zwanej Nizarytami (niektórym zabrzmi to znajomo). Wstępem do jej historii niech będzie artykuł Hakima Beya w MGV. Ich obecnym przywódcą jest Shah Karīm al-Hussaynī, znany jako Āgā Khān IV - 49 Imam izmailicki.
W przeciwieństwie do swoich dalekich, sunnickich krewnych, współcześni nizaryci nie straszą już swoich wrogów skrytobójstwami (jak w dalekiej przeszłości), a raczej pracują nad edukacją, opieką zdrowotną i ogólną infrastrukturą realizując podstawowe założenia swojej wiary i mistyki. Polecam odwiedziny Aga Khan Development Network i zapoznanie się z zupełnie inną twarzą Islamu przy okazji realizując cele edukacyjne :)
P.S. I jeszcze jedno, wojny religijne nigdy się nie skończą. Nie tylko dlatego, że wszechświatem rządzi Eris - bogini niezgody, ale z powodu credo, które wyznają wszyscy przywódcy tego świata, posiadający "w swoim magazynie" arsenał atomowy. Brzmi zaś ono: "To nie moja wina, to wina pingwina!"
Wednesday, 14 January 2009
Zestresowani???
Bardzo ciekawy wideoklip, portretujący bardzo ciekawe zjawisko, a raczej stan umysłu :)
Dziwię się tylko, że tak późno "to coś" do mnie dotarło... a może po prostu za mało czasu spędzam na YouTube. Chwała czasowi wolnemu od Internetu :)
Oczywiście pomocą posłuży nam jeszcze artykuł w Guardianie, który zdaje się nie łapać całego obrazu, ale media stale przecież zaciemniają rzeczywistość, więc same w końcu wpadają we własne sidła
Nie ma oczywiście, że boli. Jest i jasna strona tej małej prowokacji, która staje się czymś więcej niż komentarzem do tej całej akcji - jej rubasznym wujkiem, a jednocześnie głosem z dystansu...
choć, jak mówi mój znajomy, druga wersja bez oryginału nawet by nie zaistniała! Niech żyje więc internetowa rewolucja pod wodzą Che Wideo :)))
Wednesday, 31 December 2008
Życzenia noworoczne, podsumowania i dobre chęci :)

To był bez wątpienia dziwny rok dla całego świata, którego końcówka obnażyła kruchość światowego systemu ekonomicznego, w którym żyjemy... kto by się jednak za długo przejmował? W sieci szybko zagościł dobry humor, dla wielu bowiem (szczególnie starych anarchistów i awatarów chaosu) jest to zwiastun nieuchronnych zmian, które są wazeliną dla magiji przeobrażającej życie.
Z drugiej strony był to dla mnie wyjątkowo udany rok, którego przebłysk miałem nad ranem tuż po Sylwestrze zeszłego roku. Sprawdziło się i teraz się cieszę. W praktyce każdy jednak liczy nowy początek, tam gdzie wypada koniec. NA CAŁE SZCZĘŚCIE kalendarze rzadko są w stanie być mapą dla naszego życia, o czym zawsze pamiętajmy.
Mimo tego, jeśli ktoś lubi te końce grudnia przypominam wszystkim małpkom, kotkom i misiom o bardzo ważnej rzeczy jednocześnie życząc wszystkiego najlepszego w Nowym Roku. Sugestia czyni cuda, pogłaskajcie swoje członki i łechtaczki na szczęście :)

Sunday, 14 December 2008
Konrad na wakacjach
Jak sami widzicie, Conradino zawiesil pisanie przez ostatni miesiac, gdyz najpierw sie przygotowywal do wakacji, a obecnie je przezywa odpoczywajac od Londynu w polnocnych Wloszech. Jak wroci z Wenecji, z pewnoscia skrobnie jednak kilka slow, puszczajac tymczasem oczko do wszystkich zacnych ezoterrorystow, ktorym sie chce jeszcze zagladac na tego bloga.
Thursday, 6 November 2008
Stevena G. Horwitza list do przyjaciół z lewicy!
Bardzo ważny, choć pewnie przejdzie bez zauważenia w środowiskach polskich ekonomistów, a jednak warty polecenia czytelnikom mojego bloga jest w dyskusji o aktualnej recesji List otwarty do moich przyjaciół z lewicy, napisany przez Stevena G. Horwitza.
Dlaczego nienawidzi się libertarian także w dobie recesji?
Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta, ponieważ zwykle mówią prawdę i są w stanie ze zdumiewającą precyzją przewidzieć stan gospodarki na podstawie głównych mechanizmów, nią sterujących. Jedną z najbardziej zwalczanych w ostatnich latach teorią gospodarczą w Stanach Zjednoczonych stała się więc właśnie libertariańska teoria wolnego rynku, która "wolny rynek" definiuje głównie w kategoriach jego wolności, a nie jej braku!
W przeciwieństwie do interwencjonistycznych bredni na temat "wolnego rynku", libertarianie CIĄGLE wykazują, że do zbudowania "prawdziwie wolnego rynku" jeszcze dużo brakuje, pokazują też jak wiele w ostatnich 100 latach zawłaszczyło sobie państwo i instytucje przez nie wspierane i jak w istocie definicja "wolnego rynku" została przez konserwatystów rozmyta, zdekonstruowana, a potem użyta do zmanipulowania globalnego społeczeństwa. Ludzie, obudźcie się! Na świecie nigdy nie bylo WOLNEGO RYNKU!
Tymczasem, oczy dali sobie nawet zamazać anarchiści, którzy w latach '90 przeformułowali swoje marksistowsko-bakuninowskie podstawy, by walczyć ze śmiertelnym wrogiem - wyrwanym spod kontroli państwa kapitalistycznym Nowym Światowym Porządkiem! Mało z nich jest sobie pewnie w stanie wyobrazić, że to właśnie władza państwa doprowadziła do rozkwitu międzynardowych instytucji, gwarantujących sprawne operowanie mechanizmów gospodarczych i finansowych, a ich działanie można nazwać na wiele sposobów, ale na pewno nie uwalnianiem rynków! Innym paradoksem jest to, że anarchiści w ogóle mogą stawać po stronie państwa, a znam w Polsce takich, którzy jeszcze płacą ZUS, co dla mnie jest już zupełnym absurdem.
Gdy w latach '90 w USA i w Europie Zachodniej pojawiło się pierwsze od lat '70 widmo recesji - skok cen ropy, artykułów żywnościowych groził zwyżkującą inflacją i cięciami budżetowymi, uwloniona z jarzma totalitarystycznego układu sowieckiego Europa Wschodnia, nakręciła natychmiast koniunkturę, kręcił nią wstępując do Unii Europejskiej i będzie także jej gwarantem jeszcze przez przynajmniej 4 lata, co potwierdzają wszystkie polskie serwisy finansowe.
Osobiście podeprę się tutaj artykułem z Gazety Finansowej, w którym autor pisze, że: Spowolnienie gospodarki bez wątpienia nadchodzi szybkim krokami, ale nie można powiedzieć, że Polsce zagraża recesja (przynajmniej dwa kwartały spadku PKB). Nasz kraj ma dużo do nadrobienia, a środki unijne będą zastrzykiem podtrzymującym wzrost gospodarczy. Możemy mówić o tym, że PKB będzie rósł w latach 2008–2009 np. o 4,5 proc., zamiast o około 6 proc., ale nie o recesji. Polacy to spowolnienie mogą jednak boleśnie odczuć. Dla porównania wzrost w innych krajach Unii będzie wynosił średnio 0,2-0,3%, a we Włoszech już jest zerowy.
Obecna recesja była w pełni do przewidzenia, co wiedziało wielu analityków giełdowych i ekonomistów! Niestety nie robiono nic, żeby jej zapobiec! Za dowód niech posłuży klip z wiadomości, emitowanych przez stację CNBC, w której Peter Schiff dobre dwa lata temu przewiduje amerykańską recesję, powodowany zdrowym, libertariańskim rozsądkiem.
Poniżej wklejam jeszcze fragment obszernego, klasycznego tekstu Murraya N. Rothbarda, "Dlaczego konserwatyści kochają wojnę i państwo?", w którym genialny ekonomista tłumaczy podstawy amerykańskiego interwencjonizmu, który narastał przynajmniej od lat '30 XX wieku.
Sens Nowego Ładu został dostrzeżony, znacznie lepiej niż w konserwatywnej mitologii, przez ruch leninistowski we wczesnych latach 30., zanim, w połowie lat 30., na skutek sytuacji międzynarodowej, w jakiej znalazł się Związek Radziecki, nastąpił ostry zwrot linii komunistycznego świata i powstanie „ludowego frontu” zgody na Nowy Ład. W 1934. roku brytyjski leninista R. Palme Dutt opublikował krótką acz kąśliwą analizę Nowego Ładu jako „socjalnego faszyzmu,” w którym rzeczywistość faszyzmu przemyca się pod przykrywką populistycznej demagogii. Żaden konserwatywny przeciwnik nigdy nie potępił tak ostro i stanowczo polityki Nowego Ładu. Dutt pisał, że polityka Roosevelta „prowadzi do dyktatury typu wojennego,” podstawowym celem polityki jest wprowadzenie państwowego monopolistycznego kapitalizmu przez NRA (National Recovery Act, Ustawa o Odnowie Narodowej), subsydiowanie biznesu, banków i rolnictwa przez inflację i częściowe wywłaszczenie ludności przez obniżenie płac realnych, regulację i wyzysk pracy środkami rządowymi-regulowanymi płacami i przymusowym arbitrażem.” Kiedy Nowy Ład obedrze się z tego „socjalno-reformistycznego ‘postępowego’ kamuflażu,” „pozostaje rzeczywistość nowego faszystowskiego systemu skoncentrowanego państwowego kapitalizmu i przemysłowego niewolnictwa,” w tym bezwzględny „marsz ku wojnie.” Dutt efektownie konkludował, cytując redaktora szanowanego Current History Magazine (z 1933. roku): „Nowa Ameryka nie będzie kapitalistyczna w starym sensie, nie będzie też socjalistyczna. Obecnie trend zmierza do faszyzmu, będzie to amerykański faszyzm uosabiający doświadczenia, tradycje i nadzieje wielkiego narodu klasy średniej.”
Zatem Nowy Ład nie stanowił jakościowej zmiany w Amerykańskiej historii, przeciwnie, był ilościowym rozwinięciem systemu państwowych przywilejów zaproponowanych i wprowadzonych wcześniej, przez administrację Hoovera, wojenny kolektywizm I wojny światowej i w epoce progresywnej. Źródła państwowo-monopolistycznego kapitalizmu lub, jak określa to autor, „kapitalizmu politycznego,” zostały świetnie przedstawione w znakomitej pracy doktora Gabriela Kolko. W Triumph of Conservatism Kolko znajduje źródło kapitalizmu politycznego w „reformach” ery progresywnej. Ortodoksyjni historycy zawsze traktowali erę progresywną (w przybliżeniu lata 1900-1916) jako okres, w którym wolnorynkowy kapitalizm zaczął stawać się coraz bardziej „monopolistyczny.” W odpowiedzi na te rządy monopolu i wielkiego biznesu, ich zdaniem, altruistyczni intelektualiści i dalekowzroczni politycy zwrócili się do rządu o interwencję w celu dokonania reform i regulacji tych nieszczęść. Wspaniała praca Kolko pokazuje, że rzeczywistość wyglądała dokładnie przeciwnie niż ten mit. Pomimo fali fuzji i trustów powstałych na przełomie XIX i XX wieku, siły konkurencji wolnego rynku szybko osłabiły i rozmyły te próby stabilizacji i umocnienia ekonomicznej potęgi interesów wielkiego biznesu. To właśnie biznes, w obawie przed rychłym upadkiem pod wpływem rynkowej konkurencji, po 1900. roku zwrócił się do rządu o ochronę i pomoc. Krótko mówiąc, interwencje rządu federalnego zostały przeprowadzone nie po to, żeby okiełznać monopol wielkiego biznesu w interesie dobra ogółu, ale by stworzyć monopole, których wielki biznes (i związki mniejszych przedsiębiorstw) nie byłyby w stanie utworzyć na wolnym rynku. Obecnie zarówno prawica jak i lewica mylnie twierdzą, iż państwowe interwencje są z natury lewicowe i antybiznesowe. Stąd powszechny na prawicy mit czerwonego Nowego Ładu. Zarówno wielcy biznesmeni, pod przywództwem Morgana, jak i profesor Kolko, jako jeden z nielicznych w środowisku akademickim, zauważyli, że przywileje monopolistyczne mogą być wprowadzone tylko przez państwo, nie jako wynik procesów rynkowych.
Kolko wskazuje, że rozpoczęte wraz z Nowym Nacjonalizmem Roosevelta, a rozwinięte w Nowej Wolności Wilsona regulacje w ubezpieczeniach, bankowości, rynku mięsa, eksporcie i innych działach gospodarki, o których dzisiejsi prawicowcy mówią jako „socjalistycznych,” nie tylko zostały z zadowoleniem przyjęte, ale wymyślone i przeforsowane przez wielkich biznesmenów. Był to świadomy wysiłek, by związać ekonomię z subsydiami, regulacjami i przywilejami monopolistycznymi. Typowe spojrzenie na tę sprawę prezentował Andrew Carnegie, który był głęboko zatroskany konkurencją w hutnictwie, której ani stworzenie US Steel, ani słynne „Gary Dinners,” sponsorowane przez kompanię Morgana, nie potrafiły zdusić. Carneige oświadczył w 1908. roku: „zawsze w końcu uświadamiam sobie, że państwowa kontrola rozwiąże problem.” Oświadczył, że w rządowej kontroli nie ma nic niepokojącego, zaś „kapitał kompanii gazowej, chociaż kontrolowany przez sąd, jest doskonale bezpieczny. Niech zatem cały kapitał znajdzie się pod rządową kontrolą (…).”
Subscribe to:
Posts (Atom)