Saturday, 12 November 2011

ContactCon - kolejny krok, okupacja mediow!



Czym jest ContactCon?

Jak odpowiedzial na to pytanie Douglas Rushkoff: The idea behind ContactCon was in some ways the Internet equivalent of the idea behind Occupy Wall Street. My original Internet meme, the name of my first email list, my first radio show was called "The Radio Squat." I always saw the Internet as an opportunity to occupy the media.

Goraca inicjatywa, ktora poparlo juz kilka wielkich osobistosci deprogramowania. Odwiedzcie koniecznie ContactCon.

Tuesday, 8 November 2011

Richard Meztzger na temat okupacji Wall Street!


Jesli chcecie przeczytac sobie jakas insajderska notke na temat aktualnego stanu okupacji Wall Street, polecam post Richarda Metzgera na jego stronie Dangerous Minds. Oto link.


Thursday, 3 November 2011

MAGIVANGA znika z sieci na jakis czas...


Chcialbym powiadomic wszystkich czytelnikow MGV, ze moj magazyn znika z sieci na czas nieokreslony z powodu przeprowadzki na nowy serwer. Udalo mi sie znalezc nowy hosting, ale przezywam problem z importem bazy danych w MySQL. Jesli uda mi sie ten problem rozwiazac, magazyn szybko wroci na ocean. Jesli nie, potrwa to pewnie do momentu az bede mial kase, zeby komus zaplacic za import bazy i uruchomienie strony na nowym serwerze.

Saturday, 15 October 2011

"Trans:Wizje" juz w sprzedazy :)


"Trans:Wizje" - nowe dziecko wydawnictwa Okultura juz w sprzedazy. Wiele ciekawych materialow, a wsrod nich jeden moj tekst...





Friday, 30 September 2011

Czy naprawde potrzebujemy pracy?

Douglas Rushkoff kontratakuje w tradycji mysli podejzliwej... czy naprawde potrzebujemy pracy?


Monday, 12 September 2011

Kamikaze szarpania drutów – surf, hot rod, 60's garage i biker sound


Surfujący buntownik


Zanim Dick Dale – który w ciągu następnych kilku lat miał osiągnąć status Króla Surfowej Gitary – przeprowadził się ze swoją rodziną z południowego Bostonu do południowej Kalifornii w 1954, żeby ukończyć tam szkołę średnią, jego ulubionym instrumentem była trąbka, którą dostał od wujka, a przemożny wpływ wywierały na jego wyobraźnię rytmy legendarnego perkusisty polskiego pochodzenia, Gene'a Krupy (nigdy zresztą nie przestały). Zafascynowany opowieściami o kowbojach, komiksami o Supermanie i muzyką Hanka Williamsa, młodzieniec pragnął jednak zostać piosenkarzem country, co próbował zrealizować zamawiając drogą pocztową swoje pierwsze kartonowe banjo, które rozpadło się po jednym dniu. Tuż przed swoją przeprowadzką za $8 kupił w końcu starą, używaną gitarę hollow body, którą spłacił na raty. Był to pierwszy poważny krok w stronę muzycznej kariery!

W połowie lat '50 w Kalifornii istniały tylko dwa style muzyczne: country i big bandowy jazz, a gitara uznawana była za szatański instrument (grana jedynie przez czarnych bluesmanów). Było to zaledwie dwa-trzy lata przed pojawieniem się na amerykańskiej scenie Elvisa Presleya i eksplozją rockabilly, ale wtenczas mogły być to równie dobrze lata świetlne, gdyż rady miejskie nie zezwalały na organizowanie żadnych imprez tanecznych z muzyką gitarową w tle – amerykańskie społeczeństwo było przekonane, że jest to oddawanie młodzieży w szpony szatana. Historia zaczęła się jednak zmieniać, gdy Ameryka usłyszała Hound Dog, a Memphis sound z dnia na na dzień wywołał gorączkę wśród młodzieży i przerażenie wśród rodziców. W kinach pojawiły się też pierwsze rock'n'rollowe obrazy: Love Me Tender i Jailhouse Rock, które wypromowały styl. W międzyczasie Dick Dale wygrywał wszystkie lokalne konkursy muzyczne dla amatorów dzięki swojej nowatorskiej technice, która na pierwszy plan wysuwała silne, rytmiczne uderzanie w struny tworzące sensualny feeling.

Pewnego wieczoru Dick Dale stanął na scenie jednego z kin uzbrojony tylko w swoją starą gitarę, podłączoną do malutkiego wzmacniacza z 10" głośnikiem i mikrofon w stylu Flasha Gordona. Grupa marynarzy krzyczała „Get The Hook” całkowicie go zagłuszając i właśnie wtedy menadżer kina zdecydował o podłączeniu go do kinowego sprzętu i wydrukowaniu plakatów dużą czcionką. Z dnia na dzień Dick Dale stał się sensacją i przyciągnął na swoje koncerty dużą publikę. Ścigając swoje marzenie o zostaniu kowbojskim bardem Dale wziął też udział w konkursie country odstawiając show w stylu rockabilly. Wkrótce wkręcił się w miejscową scenę poznając takie osobistości jak Tex Ritter, Gene Autrey czy Freddy Hart, a przez pewien czas wrócił nawet do grania na trąbce. Kilka miesięcy później znudzony jednak obrotem rzeczy wylądował w Balboa, w miejscowym klubie folkowym razem ze swoim przyjacielem Rayem, gdzie poznał młodego, bluesowego pianistę. Trio dostało zielone światło na granie w weekendy i rozpalało publikę z dużym sukcesem, a Dick Dale dostał nawet nową gitarę... od samego Leo Fendera, który rok wcześniej stworzył pierwszy model Stratacastera. Do grupy dokoptowano wkrótce perkusistę, ale Dale stracił kontrakt z klubem, kiedy poprosił o zwiększenie budżetu do $15 na noc.

[Czytaj dalej w Magazynie MAGIVANGA]