Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta, ponieważ zwykle mówią prawdę i są w stanie ze zdumiewającą precyzją przewidzieć stan gospodarki na podstawie głównych mechanizmów, nią sterujących. Jedną z najbardziej zwalczanych w ostatnich latach teorią gospodarczą w Stanach Zjednoczonych stała się więc właśnie libertariańska teoria wolnego rynku, która "wolny rynek" definiuje głównie w kategoriach jego wolności, a nie jej braku!
W przeciwieństwie do interwencjonistycznych bredni na temat "wolnego rynku", libertarianie CIĄGLE wykazują, że do zbudowania "prawdziwie wolnego rynku" jeszcze dużo brakuje, pokazują też jak wiele w ostatnich 100 latach zawłaszczyło sobie państwo i instytucje przez nie wspierane i jak w istocie definicja "wolnego rynku" została przez konserwatystów rozmyta, zdekonstruowana, a potem użyta do zmanipulowania globalnego społeczeństwa. Ludzie, obudźcie się! Na świecie nigdy nie bylo WOLNEGO RYNKU!
Tymczasem, oczy dali sobie nawet zamazać anarchiści, którzy w latach '90 przeformułowali swoje marksistowsko-bakuninowskie podstawy, by walczyć ze śmiertelnym wrogiem - wyrwanym spod kontroli państwa kapitalistycznym Nowym Światowym Porządkiem! Mało z nich jest sobie pewnie w stanie wyobrazić, że to właśnie władza państwa doprowadziła do rozkwitu międzynardowych instytucji, gwarantujących sprawne operowanie mechanizmów gospodarczych i finansowych, a ich działanie można nazwać na wiele sposobów, ale na pewno nie uwalnianiem rynków! Innym paradoksem jest to, że anarchiści w ogóle mogą stawać po stronie państwa, a znam w Polsce takich, którzy jeszcze płacą ZUS, co dla mnie jest już zupełnym absurdem.
Gdy w latach '90 w USA i w Europie Zachodniej pojawiło się pierwsze od lat '70 widmo recesji - skok cen ropy, artykułów żywnościowych groził zwyżkującą inflacją i cięciami budżetowymi, uwloniona z jarzma totalitarystycznego układu sowieckiego Europa Wschodnia, nakręciła natychmiast koniunkturę, kręcił nią wstępując do Unii Europejskiej i będzie także jej gwarantem jeszcze przez przynajmniej 4 lata, co potwierdzają wszystkie polskie serwisy finansowe.
Osobiście podeprę się tutaj artykułem z Gazety Finansowej, w którym autor pisze, że: Spowolnienie gospodarki bez wątpienia nadchodzi szybkim krokami, ale nie można powiedzieć, że Polsce zagraża recesja (przynajmniej dwa kwartały spadku PKB). Nasz kraj ma dużo do nadrobienia, a środki unijne będą zastrzykiem podtrzymującym wzrost gospodarczy. Możemy mówić o tym, że PKB będzie rósł w latach 2008–2009 np. o 4,5 proc., zamiast o około 6 proc., ale nie o recesji. Polacy to spowolnienie mogą jednak boleśnie odczuć. Dla porównania wzrost w innych krajach Unii będzie wynosił średnio 0,2-0,3%, a we Włoszech już jest zerowy.
Obecna recesja była w pełni do przewidzenia, co wiedziało wielu analityków giełdowych i ekonomistów! Niestety nie robiono nic, żeby jej zapobiec! Za dowód niech posłuży klip z wiadomości, emitowanych przez stację CNBC, w której Peter Schiff dobre dwa lata temu przewiduje amerykańską recesję, powodowany zdrowym, libertariańskim rozsądkiem.
Poniżej wklejam jeszcze fragment obszernego, klasycznego tekstu Murraya N. Rothbarda, "Dlaczego konserwatyści kochają wojnę i państwo?", w którym genialny ekonomista tłumaczy podstawy amerykańskiego interwencjonizmu, który narastał przynajmniej od lat '30 XX wieku.
Sens Nowego Ładu został dostrzeżony, znacznie lepiej niż w konserwatywnej mitologii, przez ruch leninistowski we wczesnych latach 30., zanim, w połowie lat 30., na skutek sytuacji międzynarodowej, w jakiej znalazł się Związek Radziecki, nastąpił ostry zwrot linii komunistycznego świata i powstanie „ludowego frontu” zgody na Nowy Ład. W 1934. roku brytyjski leninista R. Palme Dutt opublikował krótką acz kąśliwą analizę Nowego Ładu jako „socjalnego faszyzmu,” w którym rzeczywistość faszyzmu przemyca się pod przykrywką populistycznej demagogii. Żaden konserwatywny przeciwnik nigdy nie potępił tak ostro i stanowczo polityki Nowego Ładu. Dutt pisał, że polityka Roosevelta „prowadzi do dyktatury typu wojennego,” podstawowym celem polityki jest wprowadzenie państwowego monopolistycznego kapitalizmu przez NRA (National Recovery Act, Ustawa o Odnowie Narodowej), subsydiowanie biznesu, banków i rolnictwa przez inflację i częściowe wywłaszczenie ludności przez obniżenie płac realnych, regulację i wyzysk pracy środkami rządowymi-regulowanymi płacami i przymusowym arbitrażem.” Kiedy Nowy Ład obedrze się z tego „socjalno-reformistycznego ‘postępowego’ kamuflażu,” „pozostaje rzeczywistość nowego faszystowskiego systemu skoncentrowanego państwowego kapitalizmu i przemysłowego niewolnictwa,” w tym bezwzględny „marsz ku wojnie.” Dutt efektownie konkludował, cytując redaktora szanowanego Current History Magazine (z 1933. roku): „Nowa Ameryka nie będzie kapitalistyczna w starym sensie, nie będzie też socjalistyczna. Obecnie trend zmierza do faszyzmu, będzie to amerykański faszyzm uosabiający doświadczenia, tradycje i nadzieje wielkiego narodu klasy średniej.”
Zatem Nowy Ład nie stanowił jakościowej zmiany w Amerykańskiej historii, przeciwnie, był ilościowym rozwinięciem systemu państwowych przywilejów zaproponowanych i wprowadzonych wcześniej, przez administrację Hoovera, wojenny kolektywizm I wojny światowej i w epoce progresywnej. Źródła państwowo-monopolistycznego kapitalizmu lub, jak określa to autor, „kapitalizmu politycznego,” zostały świetnie przedstawione w znakomitej pracy doktora Gabriela Kolko. W Triumph of Conservatism Kolko znajduje źródło kapitalizmu politycznego w „reformach” ery progresywnej. Ortodoksyjni historycy zawsze traktowali erę progresywną (w przybliżeniu lata 1900-1916) jako okres, w którym wolnorynkowy kapitalizm zaczął stawać się coraz bardziej „monopolistyczny.” W odpowiedzi na te rządy monopolu i wielkiego biznesu, ich zdaniem, altruistyczni intelektualiści i dalekowzroczni politycy zwrócili się do rządu o interwencję w celu dokonania reform i regulacji tych nieszczęść. Wspaniała praca Kolko pokazuje, że rzeczywistość wyglądała dokładnie przeciwnie niż ten mit. Pomimo fali fuzji i trustów powstałych na przełomie XIX i XX wieku, siły konkurencji wolnego rynku szybko osłabiły i rozmyły te próby stabilizacji i umocnienia ekonomicznej potęgi interesów wielkiego biznesu. To właśnie biznes, w obawie przed rychłym upadkiem pod wpływem rynkowej konkurencji, po 1900. roku zwrócił się do rządu o ochronę i pomoc. Krótko mówiąc, interwencje rządu federalnego zostały przeprowadzone nie po to, żeby okiełznać monopol wielkiego biznesu w interesie dobra ogółu, ale by stworzyć monopole, których wielki biznes (i związki mniejszych przedsiębiorstw) nie byłyby w stanie utworzyć na wolnym rynku. Obecnie zarówno prawica jak i lewica mylnie twierdzą, iż państwowe interwencje są z natury lewicowe i antybiznesowe. Stąd powszechny na prawicy mit czerwonego Nowego Ładu. Zarówno wielcy biznesmeni, pod przywództwem Morgana, jak i profesor Kolko, jako jeden z nielicznych w środowisku akademickim, zauważyli, że przywileje monopolistyczne mogą być wprowadzone tylko przez państwo, nie jako wynik procesów rynkowych.
Kolko wskazuje, że rozpoczęte wraz z Nowym Nacjonalizmem Roosevelta, a rozwinięte w Nowej Wolności Wilsona regulacje w ubezpieczeniach, bankowości, rynku mięsa, eksporcie i innych działach gospodarki, o których dzisiejsi prawicowcy mówią jako „socjalistycznych,” nie tylko zostały z zadowoleniem przyjęte, ale wymyślone i przeforsowane przez wielkich biznesmenów. Był to świadomy wysiłek, by związać ekonomię z subsydiami, regulacjami i przywilejami monopolistycznymi. Typowe spojrzenie na tę sprawę prezentował Andrew Carnegie, który był głęboko zatroskany konkurencją w hutnictwie, której ani stworzenie US Steel, ani słynne „Gary Dinners,” sponsorowane przez kompanię Morgana, nie potrafiły zdusić. Carneige oświadczył w 1908. roku: „zawsze w końcu uświadamiam sobie, że państwowa kontrola rozwiąże problem.” Oświadczył, że w rządowej kontroli nie ma nic niepokojącego, zaś „kapitał kompanii gazowej, chociaż kontrolowany przez sąd, jest doskonale bezpieczny. Niech zatem cały kapitał znajdzie się pod rządową kontrolą (…).”
bzdury.Nie ma jak interpretowac fakty i dopasowywac je do swojego tunelu jako prawde objawiona.Gratuluje zdrowego rozsadku.
ReplyDeletetak, a moze jakies kontrargumenty, cwaniaczku? :)
ReplyDeletekocham boty zaprogramowane na krytyke bez objawianie zrodel niezadowolenia :)
To nie zadne boty cwaniaczku ;P
ReplyDeletePo prostu od jakiegos czasu obserwuje tego bloga i czasem to co piszes niemal przyprawia mnie o lzy - tzn nawet nie to co piszesz lecz sposob twojego podejsca do tego co piszesz.
Wiesz ja nie jestem magiem, ale potrafie chyba jeszcze kojarzyc pewne fakty nie tylko w pewien okreslny sposob. Nie wiem jak ty weryfikujesz informacje - stawiasz tarota ;)P?
Wiesz moze twoje nieudane próby rewitalizacji tworczosci dzennikarskiej maja z tym cos wspolneg?
ps: a co do tzw polemiki to wybacz ale nie.Nie ludze sie bowiem ze zamiescisz jakakolwiek sensowna krytyke na tym "obiektywnym blogu".pozdrawiam
wkreciles sie juz gleboko? :P
ReplyDeletenie moge uwierzyc, ze sa jeszcze na swiecie ludzie ludzacy sie co do istnienia "obiektywnej esencji rzeczywistosci" - neoplatonizm czy neoheglizm?
moj blog nie jest narzedziem obiektywnym, a wrecz przeciwnie, w zgodzie ze mna, jest narzedziem SKRAJNIE RELATYWISTYCZNYM!
podejscie, styl, frazeologia, chwyty literackie... wybacz, ale to jest czesc mojej wizji tego, co pisze :) nie pasuje, tworz swoja, jesli jestes do tego zdolny, a nie masturbuj sie pod anonimowym nickiem. osobiscie moge pierdolic wszystko i nie wstydze sie robic tego na widoku.
proba bodzniecia-pierdniecia mnie tez dosc slaba, gdyz o rewitalizacji czyli ponownym ozywieniu moze byc mowa, jesli sie cos najpierw usmiercilo. ja zas kariere swoja dziennikarska wlasnie zakonczylem wczesniej jej nie przerywajac.
moje pisanie internetowe zaczelo sie zas jakies 8 lat temu, na dlugo zanim zdecydowalem sie na krok w dziennikarstwo, a ten blog jest tego tylko pewnym przedluzeniem.
kojarzenie faktow? czy slyszales kiedys o tym, ze wszystko ma swoje zrodlo?
poza tym nie boj sie, ze cie ocenzuruje. mozesz sobie sprawdzic, ale masturbatorow na tym blogu byly juz setki i zadnego ich posta nie wykasowalem.
To byl tylko zart;)P
ReplyDeleteale dobra odpowiedz:);P
co za debil .Condradino beb nie karm troli : )
ReplyDeleteconradino, rzecz nie w tym, co przewidywali libertarianie, bo kryzysy kapitalizmu (czyli systemu funkcjonującego obecnie, kapitalizm pierwotnie choćby, nie oznaczał przedewszystkim wolnego rynku) przewidywali też i marksiści, i mnóstwo innych chłopców. rzecz w tym, że zarówno marksiści, jak libertarianie obiecują, że system, który w życiu nie działał nigdzie zapewni ogólny dobrobyt.
ReplyDelete